Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Podsumowanie grudnia

Przeglądając kalendarz, mam w głowie czarną dziurę. Totalnie nie pamiętam, co działo się w grudniu. A wiem, że było tego całkiem sporo. Nie wiem jak to się stało, że ten miesiąc już minął. Dopiero co starałam się nie połamać sobie nóg na oblodzonych chodnikach w Górkach Wielkich, a tu już po Święcie Trzech Króli.
Udało mi się jednak zmobilizować pamięć i wygrzebać z jej czeluści parę perełek. I parę nie-perełek też.

Filmy:
W grudniu udało mi się obejrzeć całkiem sporo (przynajmniej jak na mnie) filmów. Główną przyczyną tego zjawiska były zapewne święta i pobliskie im dni wolne. Co mogę polecić? Poza tymi o których pisałam w Przeglądziekomedii romantycznych o przyjaźni z efektami specjalnymi, zdecydowanie powinniście zobaczyć 'If I stay'. Gorąca, smakowita herbata. Miękki kocyk. Świeczki i lampki świąteczne. I przepiękna historia o miłości. Pierwszej, bardziej platonicznej niż te powyżej. Dużo bardziej dramatycznej. Ale uprzedzam, może Wam się potem zamarzyć taki Adam. A niestety ciężko drugiego takiego znaleźć.*

*Jakbyście mieli namiar na przystojnego muzyka, wiecie jak się ze mną skontaktować.

Książki:

Co do książek, które przeczytałam w tym miesiącu, mam bardzo mieszane uczucia.
Na pierwszy ogień poszedł „Poradnik dla ambitnych kobiet. Jak zrobić karierę?”. Sama nie wiem, co o niej myśleć. Jakoś nie do końca mnie przekonała. Dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tematem przedsiębiorczości, z pewnością znajdzie się w niej sporo ciekawych informacji.

„Uwierz, że możesz.” To taka chrześcijańska wersja „Sekretu”. Jeśli ktoś uważa, że Sekret jest zbyt sekciarski ( a są tacy), to polecam tą pozycję. Treść ma dość podobny przekaz, ale przedstawiony z punktu wiary, religii i Boga. Przyznaję, że nie doczytałam do końca, ale aktualnie nie potrzebuję takiej duchowej inspiracji, jednak z pewnością nie raz do niej wrócę.

I na koniec lekka, przyjemna, odmóżdżająca lekturka czyli „W śnieżną noc”. Zbiór trzech opowiadań (każde napisane przez innego autora), których akcja odbywa się w jednym miasteczku, w jednym czasie. Postaci się ze sobą przeplatają, na koniec wszystko się ze sobą łączy ( ale nie zdradzę jak). Jest miło, świątecznie, sympatycznie. Dosyć infantylnie, ale czasami dobrze przeczytać taką słodką opowiastkę.

Miejsca:

Akant – moje absolutnie ulubione miejsce, z którym wiąże się parę dobrych wspomnieć. Niesamowity klimat, ciekawy wystrój, nad którego koncepcją można się zastanawiać godzinami. Mam już kilka teorii spiskowych. Pyszna kawa, herbata i wino. Bardzo wygodne kanapy i fotele. A do tego świetna muzyka w tle. Czego chcieć więcej?

Teoria i wizyta Olly– tutaj haczę właściwie już o styczeń, ale nie chcę czekać do następnego podsumowania z grudniowo-styczniową wizytą Olly na śląsku. Jak mogliście się już zorientować (albo i nie) z Olą znamy się prywatnie ( w sensie że nie tylko blogowo) . Poznałyśmy się w zeszłe wakacje w trakcie Kampusu Dziennikarskiego, ale kontakt nawiązałyśmy już po nim. Na przełomie sylwestrowo-noworocznym Olly zawitała na Ś


ląsk i miałyśmy okazję spotkać się dwa razy, poplotkować (chociaż i tak robimy to prawie codziennie) wypić jedną kawę i gorącą czekoladę właśnie w Teorii. Poszłyśmy tam razem ze znajomymi (pozdrawiam serdecznie jeśli to czytacie), posiedzieliśmy, wypiliśmy, pograliśmy w planszówkę. Jak ja dawno nie grałam w planszówki!
Polecam Teorię na spotkania ze znajomymi. Ale lepiej zrobić rezerwację, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby tam nie było dużo ludzi.

Pierwsze spotkanie odbyło się w zawsze otwartym Macu. Sieciówki czasem ratują tyłek jednak.
Klub Kocynder w Chorzowie w którym mieliśmy okazję występować ze Swaggoutem. Ładny wystrój, fajna muzyka, miła obsługa, dobre drinki. Polecam. A że niedługo być może znowu tam zatańczymy, więc zapraszam.

No i Rybnik.
W grudniu razem ze znajomymi z Korby zaczęłam wycieczkę (zwaną również tripem) po Śląsku. Pierwszym punktem zwiedzania był Rybnik. Od tego dnia już przestał mi się kojarzyć tylko ze szpitalem psychiatrycznym.
Różowa kręgielnia( wybaczcie, nie pamiętam nazwy, ale tamtejsi będą kojarzyć o co chodzi )- fajny wystrój i piękne żyrandole. Jak ktoś jest z okolic i nie ma pomysłu na miejsce w którym można by zrobić imprezę, to myślę że całkiem fajna opcja.

No i mój pierwszy raz na łyżwach. Do ostatniej chwili chciałam się z tego wykręcić, ale ostatecznie poszłam, pojeździłam, zaliczyłam. I mi się podobało. Obyło się bez gleby, nawet oderwałam się parę razy od barierki (głównie przy asysście kolegi, ale przecież to pierwszy raz).


Internety:
Ponieważ ostatnio dostałam kilka pytań o to jakie blogi polecam, dlatego szykuję dla Was osobnego posta na ten tematy. Tymczasem chciałabym Was zaprosić na świeżo otwarte kanały dwójki moich znajomych czyli Agnieszki i Mitty'ego. Zerknijcie, a nuż Wam się spodoba.


A jak Wam minął grudzień? Co ciekawego robiliście? Jakie polecacie książki i filmy? A może znacie jakieś fajne miejsca na śląsku, które warto odwiedzić?


Podsumowanie grudnia

Przeglądając kalendarz, mam w głowie czarną dziurę. Totalnie nie pamiętam, co działo się w grudniu. A wiem, że było tego całkiem sporo. Nie wiem jak to się stało, że ten miesiąc już minął. Dopiero co starałam się nie połamać sobie nóg na oblodzonych chodnikach w Górkach Wielkich, a tu już po Święcie Trzech Króli.
Udało mi się jednak zmobilizować pamięć i wygrzebać z jej czeluści parę perełek. I parę nie-perełek też.

Filmy:
W grudniu udało mi się obejrzeć całkiem sporo (przynajmniej jak na mnie) filmów. Główną przyczyną tego zjawiska były zapewne święta i pobliskie im dni wolne. Co mogę polecić? Poza tymi o których pisałam w Przeglądziekomedii romantycznych o przyjaźni z efektami specjalnymi, zdecydowanie powinniście zobaczyć 'If I stay'. Gorąca, smakowita herbata. Miękki kocyk. Świeczki i lampki świąteczne. I przepiękna historia o miłości. Pierwszej, bardziej platonicznej niż te powyżej. Dużo bardziej dramatycznej. Ale uprzedzam, może Wam się potem zamarzyć taki Adam. A niestety ciężko drugiego takiego znaleźć.*

*Jakbyście mieli namiar na przystojnego muzyka, wiecie jak się ze mną skontaktować.

Książki:

Co do książek, które przeczytałam w tym miesiącu, mam bardzo mieszane uczucia.
Na pierwszy ogień poszedł „Poradnik dla ambitnych kobiet. Jak zrobić karierę?”. Sama nie wiem, co o niej myśleć. Jakoś nie do końca mnie przekonała. Dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tematem przedsiębiorczości, z pewnością znajdzie się w niej sporo ciekawych informacji.

„Uwierz, że możesz.” To taka chrześcijańska wersja „Sekretu”. Jeśli ktoś uważa, że Sekret jest zbyt sekciarski ( a są tacy), to polecam tą pozycję. Treść ma dość podobny przekaz, ale przedstawiony z punktu wiary, religii i Boga. Przyznaję, że nie doczytałam do końca, ale aktualnie nie potrzebuję takiej duchowej inspiracji, jednak z pewnością nie raz do niej wrócę.

I na koniec lekka, przyjemna, odmóżdżająca lekturka czyli „W śnieżną noc”. Zbiór trzech opowiadań (każde napisane przez innego autora), których akcja odbywa się w jednym miasteczku, w jednym czasie. Postaci się ze sobą przeplatają, na koniec wszystko się ze sobą łączy ( ale nie zdradzę jak). Jest miło, świątecznie, sympatycznie. Dosyć infantylnie, ale czasami dobrze przeczytać taką słodką opowiastkę.

Miejsca:

Akant – moje absolutnie ulubione miejsce, z którym wiąże się parę dobrych wspomnieć. Niesamowity klimat, ciekawy wystrój, nad którego koncepcją można się zastanawiać godzinami. Mam już kilka teorii spiskowych. Pyszna kawa, herbata i wino. Bardzo wygodne kanapy i fotele. A do tego świetna muzyka w tle. Czego chcieć więcej?

Teoria i wizyta Olly– tutaj haczę właściwie już o styczeń, ale nie chcę czekać do następnego podsumowania z grudniowo-styczniową wizytą Olly na śląsku. Jak mogliście się już zorientować (albo i nie) z Olą znamy się prywatnie ( w sensie że nie tylko blogowo) . Poznałyśmy się w zeszłe wakacje w trakcie Kampusu Dziennikarskiego, ale kontakt nawiązałyśmy już po nim. Na przełomie sylwestrowo-noworocznym Olly zawitała na Ś


ląsk i miałyśmy okazję spotkać się dwa razy, poplotkować (chociaż i tak robimy to prawie codziennie) wypić jedną kawę i gorącą czekoladę właśnie w Teorii. Poszłyśmy tam razem ze znajomymi (pozdrawiam serdecznie jeśli to czytacie), posiedzieliśmy, wypiliśmy, pograliśmy w planszówkę. Jak ja dawno nie grałam w planszówki!
Polecam Teorię na spotkania ze znajomymi. Ale lepiej zrobić rezerwację, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby tam nie było dużo ludzi.

Pierwsze spotkanie odbyło się w zawsze otwartym Macu. Sieciówki czasem ratują tyłek jednak.
Klub Kocynder w Chorzowie w którym mieliśmy okazję występować ze Swaggoutem. Ładny wystrój, fajna muzyka, miła obsługa, dobre drinki. Polecam. A że niedługo być może znowu tam zatańczymy, więc zapraszam.

No i Rybnik.
W grudniu razem ze znajomymi z Korby zaczęłam wycieczkę (zwaną również tripem) po Śląsku. Pierwszym punktem zwiedzania był Rybnik. Od tego dnia już przestał mi się kojarzyć tylko ze szpitalem psychiatrycznym.
Różowa kręgielnia( wybaczcie, nie pamiętam nazwy, ale tamtejsi będą kojarzyć o co chodzi )- fajny wystrój i piękne żyrandole. Jak ktoś jest z okolic i nie ma pomysłu na miejsce w którym można by zrobić imprezę, to myślę że całkiem fajna opcja.

No i mój pierwszy raz na łyżwach. Do ostatniej chwili chciałam się z tego wykręcić, ale ostatecznie poszłam, pojeździłam, zaliczyłam. I mi się podobało. Obyło się bez gleby, nawet oderwałam się parę razy od barierki (głównie przy asysście kolegi, ale przecież to pierwszy raz).


Internety:
Ponieważ ostatnio dostałam kilka pytań o to jakie blogi polecam, dlatego szykuję dla Was osobnego posta na ten tematy. Tymczasem chciałabym Was zaprosić na świeżo otwarte kanały dwójki moich znajomych czyli Agnieszki i Mitty'ego. Zerknijcie, a nuż Wam się spodoba.


A jak Wam minął grudzień? Co ciekawego robiliście? Jakie polecacie książki i filmy? A może znacie jakieś fajne miejsca na śląsku, które warto odwiedzić?


niedziela, 7 grudnia 2014

Podsumowanie listopada

Listopad minął w błyskawicznym tempie i był zdecydowanie najbardziej intensywnym miesiącem tego roku. Dopiero co zapalaliśmy znicze na grobach, a tu już po Mikołajkach. Czas na krótkie podsumowanie.

Co u mnie?



Było pracowicie i wyjątkowo. Razem ze Swaggoutem przygotowaliśmy dwa projekty : film promujący nowy krok Pat it up autorstwa naszej trenerki Agnieszki Boty oraz pokaz w stylu gothic, z którym wystąpiliśmy w klubie LIFE. Razem z dziewczynami wzięłam też udział w nagraniu do teledysku. Na oba nagrania trzeba jeszcze chwilę poczekać, a tymczasem zapraszam na film z pokazu:


Poza tańcem wzięłam udział w 5. edycji Blosilesii. Móc zobaczyć na żywo ulubionych blogerów w tym moje dwa ogromne autorytety ( Andrzeja Tucholskiego i Aurorę ) i wysłuchać ich opinii na temat kapitału blogera to świetne doświadczenie.


No i oczywiście Projekt Korba, którym wspomniałam już co nieco tu. Mnóstwo nowych znajomych, doświadczeń i przemyśleń. Ale to jest materiał na co najmniej 10 tekstów.



Film:
About Time
Film, który absolutnie skrada serce. Nieprzesłodzona opowieść o miłości. Historia o tym, że warto doceniać czas, który nam dano i o tym, że niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie zmienić i to z korzyścią dla nas.
źródło



Miejsce:
Strefa Centralna –jedno z moich ulubionych miejsc w Katowicach. Ma swój niepowtarzalny klimat i atmosferę. Kto był, pewnie wie o czym mówię, a kto nie był, niech szybko nadrobi. Ciekawy wystrój, duży wybór napojów (tych +18 i nie tylko) oraz jedzenie, które możecie sami wycenić.

Schronisko Koss w Górkach Wielkich
http://www.kossakschronisko.pl/
Miła, ciepła i gościnna atmosfera. Piękna okolica. Czego chcieć więcej?


Osoby, które mnie zainspirowały:
Freelancerka –obecnie jeden z moich ulubionych blogów. Ciekawe, inspirujące i profesjonalne treści. Piękne grafiki, których mocno Gosi zazdroszczę.

Olly– o Olly wspominałam Wam już nie raz. Zapraszam Was na jej bloga i szczególnie polecam serię postów urodzinowych. A samej autorce dziękuję za mnóstwo wsparcia.

Blue Kangoroo– pozytywny blog przepięknej Ani

Nudziaszjakichmałoi jego blog mamswojezdanie. Chłopak, którego miałam okazję poznać osobiście. Gdyby mi nie powiedział ile ma lat, to bym w życiu nie pomyślała, bo nie raz pokazał, że jest bardziej ogarnięty niż większość moich rówieśników.


Czyli moja trenerka i absolutna taneczna inspiracja. Chciałabym mieć w sobie tyle pozytywnej energii, profesjonalizmu, a przy okazji ruszać się chociaż w 1/4 tak dobrze!



A co Was zainspirowało w listopadzie? Polecicie jakieś książki, filmy albo seriale?




Podsumowanie listopada

Listopad minął w błyskawicznym tempie i był zdecydowanie najbardziej intensywnym miesiącem tego roku. Dopiero co zapalaliśmy znicze na grobach, a tu już po Mikołajkach. Czas na krótkie podsumowanie.

Co u mnie?



Było pracowicie i wyjątkowo. Razem ze Swaggoutem przygotowaliśmy dwa projekty : film promujący nowy krok Pat it up autorstwa naszej trenerki Agnieszki Boty oraz pokaz w stylu gothic, z którym wystąpiliśmy w klubie LIFE. Razem z dziewczynami wzięłam też udział w nagraniu do teledysku. Na oba nagrania trzeba jeszcze chwilę poczekać, a tymczasem zapraszam na film z pokazu:


Poza tańcem wzięłam udział w 5. edycji Blosilesii. Móc zobaczyć na żywo ulubionych blogerów w tym moje dwa ogromne autorytety ( Andrzeja Tucholskiego i Aurorę ) i wysłuchać ich opinii na temat kapitału blogera to świetne doświadczenie.


No i oczywiście Projekt Korba, którym wspomniałam już co nieco tu. Mnóstwo nowych znajomych, doświadczeń i przemyśleń. Ale to jest materiał na co najmniej 10 tekstów.



Film:
About Time
Film, który absolutnie skrada serce. Nieprzesłodzona opowieść o miłości. Historia o tym, że warto doceniać czas, który nam dano i o tym, że niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie zmienić i to z korzyścią dla nas.
źródło



Miejsce:
Strefa Centralna – jedno z moich ulubionych miejsc w Katowicach. Ma swój niepowtarzalny klimat i atmosferę. Kto był, pewnie wie o czym mówię, a kto nie był, niech szybko nadrobi. Ciekawy wystrój, duży wybór napojów (tych +18 i nie tylko) oraz jedzenie, które możecie sami wycenić.

Schronisko Koss w Górkach Wielkich
http://www.kossakschronisko.pl/
Miła, ciepła i gościnna atmosfera. Piękna okolica. Czego chcieć więcej?


Osoby, które mnie zainspirowały:
Freelancerka – obecnie jeden z moich ulubionych blogów. Ciekawe, inspirujące i profesjonalne treści. Piękne grafiki, których mocno Gosi zazdroszczę.

Olly – o Olly wspominałam Wam już nie raz. Zapraszam Was na jej bloga i szczególnie polecam serię postów urodzinowych. A samej autorce dziękuję za mnóstwo wsparcia.

Blue Kangoroo – pozytywny blog przepięknej Ani

Nudziaszjakichmało i jego blog mamswojezdanie. Chłopak, którego miałam okazję poznać osobiście. Gdyby mi nie powiedział ile ma lat, to bym w życiu nie pomyślała, bo nie raz pokazał, że jest bardziej ogarnięty niż większość moich rówieśników.


Czyli moja trenerka i absolutna taneczna inspiracja. Chciałabym mieć w sobie tyle pozytywnej energii, profesjonalizmu, a przy okazji ruszać się chociaż w 1/4 tak dobrze!



A co Was zainspirowało w listopadzie? Polecicie jakieś książki, filmy albo seriale?




sobota, 1 listopada 2014

Ulubieńcy października


Nie mam pojęcia, kiedy ten miesiąc minął. Dopiero leżałam w łóżku z zapaleniem oskrzeli na przełomie września i października, a tu już 1.11. To oznacza, że przyszedł czas na podsumowanie miesiąca i ulubieńców.


Październik minął błyskawicznie. Wzięłam udział w projekcie Październik w słowach. Odwiedziłam Hiszpanię i spędziłam jeden dzień w Paryżu. Co nieco na ten temat znajdziecie tu, ale niedługo pojawi się też trochę dłuższa relacja. Dostałam się na Warsztaty edukacyjne i do Kafeterii, dzięki czemu mogę poszerzać swoją wiedzę w zakresie ekonomii i mediów. A przy okazji poznaję wspaniałych i inspirujących ludzi.
Na blogu było trochę o tańcu i o marzeniach. W tańcu działo się równie wiele, ale efekty tej pracy będziecie mogli zobaczyć prawdopodobnie pod koniec listopada.
Jedno jest pewne – ten miesiąc zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie.

źródło zdjęcia


Książki:
Na jesienne wieczory mogę Wam polecić „Niezbędnik obserwatorów gwiazd” oraz „Charlie”. Obie czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, chociaż poruszają dosyć trudne tematy. Do Charlie'go na początku nie byłam zbytnio przekonana, ponieważ język wydawał mi się bardzo infantylny. Jak na 15-letniego chłopca wie jakoś mało o niektórych rzeczach. Z czasem jednak przekonałam się do tej książki, a końcówka dała do myślenia.

Poza tym polecam Wam „Podręcznik spełniania marzeń”, który ostatnio namiętnie rozsyłam znajomym. Kto zna Sekret, koniecznie powinien zajrzeć. Kto nie zna – tym bardziej powinien. Sens jest dosyć podobny, ale forma prostsza i bardziej przystępna. Brzmi mniej sekciarsko. I działa. Sprawdziłam. Więcej na ten temat niedługo.

Filmy
Nie wiem jak to się stało, ale same romansidła. To chyba oznacza, że już w pełni wyzdrowiałam, skoro znowu toleruję tego typu filmy.
„Kiedy Harry poznał Sally” film polecony mi przez znajomego ze względu na temat przyjaźni damsko-męskiej. Przyjemny, uroczy, nieprzesłodzony film. Warto obejrzeć dla samej sceny w której Meg Ryan udaje orgazm w restauracji. Mistrzostwo.
źródło zdjęcia

„Inna kobieta” z piękną Cameron Diaz. „Typowa Ty” powiedziała mi Ela, kiedy po ekranie śmigała pewna siebie kobieta biznesu. Kto wie, może kiedyś. Film to całkiem fajna komedia. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego to polecam.
Oprócz tego nadrobiłam „Dziennik Bridget Jones” I i II. Tego chyba nie trzeba polecać, bo wszyscy to znają. A kto nie zna, niech się lepiej nie przyznaje.

Seriale:

W październiku powróciło kilka seriali, które oglądam, ale nie miałam jeszcze czasu zapoznać się z nowymi odcinkami.
Chciałabym za to polecić Wam dwa seriale, które zaczęłam na początku miesiąca w czasie choroby.
„Bez tajemnic” i „Orphan black” to produkcje, które nie każdemu przypadną do gustu.
Pierwszy to serial psychologiczny, bardzo statyczny. Mnie wciągnął ze względu na historie i samą psychologię.
Drugi – mroczny, tajemniczy. Trochę kryminał, trochę thirller. Warto zobaczyć przynajmniej jeden odcinek i sprawdzić, czy historia Was wciągnie.
źródło zdjęcia


Muzyka:
Playlistę październikową znajdziecie tutaj.

Wydarzenia i miejsca:

W tym miesiącu moje serce skradł Paryż. Na Amen. A że w październiku udało mi się również odwiedzić ukochany Kraków o czym mogliście przeczytać tutaj, to ten miesiąc mogę uznać za kwintesencję miejscowego szczęścia.

Oprócz tego chciałabym polecić Wam Muzeum Salvadora Dali w Figueres. Jeśli będziecie kiedyś w Hiszpanii w okolicach Barcelony, to koniecznie tam zajrzyjcie. Nawet ludzie, którzy na co dzień niewiele mają wspólnego ze sztuką (jak ja) z pewnością znajdą tam coś, co ich zainteresuje.

Trochę linków:
 – Ania pokazuje jak czytać i notować, by zwiększyć efektywność nauki

- świetny wywiad Andrzeja Tucholskiego z Piotrem Voelkelem. Masa inspiracji i motywacji.

- Gosia o tym jak pomóc własnemu szczęściu

- uwielbiana przeze mnie Aurora o stosunku przerywanym. I niech tytuł Was nie zwiedzie.

- Agnieszka o tym, że żeby spełniać wielkie marzenia trzeba być wielkim.

- a druga Agnieszka opowiada o swoim marzeniu – dziennikarstwie.

- Ula o tym co zrobić, żeby realizować swoje marzenia i cele, nie porzucając ich.

I na koniec bardzo inspirujący filmik.

Ulubieńcy października


Nie mam pojęcia, kiedy ten miesiąc minął. Dopiero leżałam w łóżku z zapaleniem oskrzeli na przełomie września i października, a tu już 1.11. To oznacza, że przyszedł czas na podsumowanie miesiąca i ulubieńców.


Październik minął błyskawicznie. Wzięłam udział w projekcie Październik w słowach. Odwiedziłam Hiszpanię i spędziłam jeden dzień w Paryżu. Co nieco na ten temat znajdziecie tu, ale niedługo pojawi się też trochę dłuższa relacja. Dostałam się na Warsztaty edukacyjne i do Kafeterii, dzięki czemu mogę poszerzać swoją wiedzę w zakresie ekonomii i mediów. A przy okazji poznaję wspaniałych i inspirujących ludzi.
Na blogu było trochę o tańcu i o marzeniach. W tańcu działo się równie wiele, ale efekty tej pracy będziecie mogli zobaczyć prawdopodobnie pod koniec listopada.
Jedno jest pewne – ten miesiąc zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie.

źródło zdjęcia


Książki:
Na jesienne wieczory mogę Wam polecić „Niezbędnik obserwatorów gwiazd” oraz „Charlie”. Obie czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, chociaż poruszają dosyć trudne tematy. Do Charlie'go na początku nie byłam zbytnio przekonana, ponieważ język wydawał mi się bardzo infantylny. Jak na 15-letniego chłopca wie jakoś mało o niektórych rzeczach. Z czasem jednak przekonałam się do tej książki, a końcówka dała do myślenia.

Poza tym polecam Wam „Podręcznik spełniania marzeń”, który ostatnio namiętnie rozsyłam znajomym. Kto zna Sekret, koniecznie powinien zajrzeć. Kto nie zna – tym bardziej powinien. Sens jest dosyć podobny, ale forma prostsza i bardziej przystępna. Brzmi mniej sekciarsko. I działa. Sprawdziłam. Więcej na ten temat niedługo.

Filmy
Nie wiem jak to się stało, ale same romansidła. To chyba oznacza, że już w pełni wyzdrowiałam, skoro znowu toleruję tego typu filmy.
„Kiedy Harry poznał Sally” film polecony mi przez znajomego ze względu na temat przyjaźni damsko-męskiej. Przyjemny, uroczy, nieprzesłodzony film. Warto obejrzeć dla samej sceny w której Meg Ryan udaje orgazm w restauracji. Mistrzostwo.
źródło zdjęcia

„Inna kobieta” z piękną Cameron Diaz. „Typowa Ty” powiedziała mi Ela, kiedy po ekranie śmigała pewna siebie kobieta biznesu. Kto wie, może kiedyś. Film to całkiem fajna komedia. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego to polecam.
Oprócz tego nadrobiłam „Dziennik Bridget Jones” I i II. Tego chyba nie trzeba polecać, bo wszyscy to znają. A kto nie zna, niech się lepiej nie przyznaje.

Seriale:

W październiku powróciło kilka seriali, które oglądam, ale nie miałam jeszcze czasu zapoznać się z nowymi odcinkami.
Chciałabym za to polecić Wam dwa seriale, które zaczęłam na początku miesiąca w czasie choroby.
„Bez tajemnic” i „Orphan black” to produkcje, które nie każdemu przypadną do gustu.
Pierwszy to serial psychologiczny, bardzo statyczny. Mnie wciągnął ze względu na historie i samą psychologię.
Drugi – mroczny, tajemniczy. Trochę kryminał, trochę thirller. Warto zobaczyć przynajmniej jeden odcinek i sprawdzić, czy historia Was wciągnie.
źródło zdjęcia


Muzyka:
Playlistę październikową znajdziecie tutaj.

Wydarzenia i miejsca:

W tym miesiącu moje serce skradł Paryż. Na Amen. A że w październiku udało mi się również odwiedzić ukochany Kraków o czym mogliście przeczytać tutaj, to ten miesiąc mogę uznać za kwintesencję miejscowego szczęścia.

Oprócz tego chciałabym polecić Wam Muzeum Salvadora Dali w Figueres. Jeśli będziecie kiedyś w Hiszpanii w okolicach Barcelony, to koniecznie tam zajrzyjcie. Nawet ludzie, którzy na co dzień niewiele mają wspólnego ze sztuką (jak ja) z pewnością znajdą tam coś, co ich zainteresuje.

Trochę linków:
 – Ania pokazuje jak czytać i notować, by zwiększyć efektywność nauki

- świetny wywiad Andrzeja Tucholskiego z Piotrem Voelkelem. Masa inspiracji i motywacji.

- Gosia o tym jak pomóc własnemu szczęściu

- uwielbiana przeze mnie Aurora o stosunku przerywanym. I niech tytuł Was nie zwiedzie.

- Agnieszka o tym, że żeby spełniać wielkie marzenia trzeba być wielkim.

- a druga Agnieszka opowiada o swoim marzeniu – dziennikarstwie.

- Ula o tym co zrobić, żeby realizować swoje marzenia i cele, nie porzucając ich.

I na koniec bardzo inspirujący filmik.

niedziela, 28 września 2014

Podsumowanie września

Oficjalnie mamy już jesień. Wreszcie mogę  wyciągnąć z szafy ulubioną skórę (co ja mówię, przecież ciągle ją noszą) i bez wyrzutów sumienia kupić piękny, gruby szal. Bez parasola lepiej nie ruszam się z domu, a kiedy chodzę po domu w krótkich spodenkach, mama wzdryga się na widok moich sinych kończyn. Tak to zdecydowanie świadczy o tym, że mamy jesień.
Wrzesień dobiega końca, a to oznacza – ulubieńców!
Pisanie podsumowania wakacji okazało się bardzo przyjemną zabawą, więc czemu tego nie powtórzyć? Zebrałam dla Was kilka różnych rzeczy (i nie tylko), którymi chciałabym się podzielić.


Książki:
Powrót do szkoły = lektury. A czytanie lektur = nieczytanie niczego. W tym roku mam mocne postanowienie poprawy w tej kwestii. Zwłaszcza, że lista obowiązkowych lektur ciągnie się w nieskończoność, a lista książek, które chciałabym przeczytać, przebija ją o jakieś milion stron.
W tym miesiącu polecam Wam lekturę, która bardzo mnie wciągnęła.
źródło

Podpatrzona u Kasi Pszonickiej książka „Sukces jest kobietą” zapadła mi w głowę jak mało która publikacja. Stała się inspiracją do napisania kilku tekstów oraz wprowadzenia wielu zmian. Z pewnością jeszcze nie raz do niej powrócę. Poradnik skierowany do kobiet, które chcą osiągnąć sukces. Zwraca uwagę na wiele różnych aspektów życia, zawiera sporo ciekawych ćwiczeń, wskazówek oraz motywujących historii. I chociaż już w tytule widać, że adresatkami są przedstawicielki płci pięknej, to jestem przekonana, że panowie również znajdą tu coś dla siebie ;)

Muzyka:
Tak jak ostatnio zostawiam Wam playlistę z piosenkami, których słuchałam we wrześniu. Dominuje dancehall, bo to był bardzo taneczny miesiąc, ale jest też parę starszych, dobrze znanych wszystkim kawałków :)

Wydarzenia i miejsca:
Wydarzeniem miesiąca zdecydowanie są moje 18. urodziny. I chociaż obchodziłam je zaraz na początku miesiąca, to świętowanie rozciągnęło się na prawie cały miesiąc, a i na dzień dzisiejszy jeszcze nie wszystkie plany zostały zrealizowane.

A jak mowa o urodzinach to i o Poziom 3. Słyszałam wiele różnych opinii na temat tego klubu. Zarówno bardzo pozytywnych, jak i negatywnych. Ja jestem na tak.
Dosyć kameralny, przytulny klub. Parkiet na tyle mały, że nawet przy kilku tańczących, nie ma tego głupiego uczucia pustki. Jedyne co mam do zarzucenia to trochę nieprofesjonalna obsługa. Przy okazji rezerwacji loży miała miejsce mała wpadka. Cóż, Pan nie widział, że trafił na dobrą przeciwniczkę, która wie, że pewnych rzeczy się nie robi, bo to psuje wizerunek. Ale wybaczam.

Kolejne dwa miejsca, które chcę Wam polecić to Carpe Diem i Fanaberia. Mieszkańcy Katowic z pewnością dobrze znają te miejsca, a jeśli nie, to koniecznie to nadróbcie !
Zwłaszcza Fanaberię. Ciekawy wystrój i bogaty wybór herbat robią wrażenie.
Taka mała anegdotka. Ciężko wybierać herbatę mając do wyboru ok. 100 różnych, kiedy w domu pije się głównie czarną, zieloną i czasem białą. Czym się można w takim razie kierować? Nazwą! W Fanaberii wiele napoi nosi nazwy tytułów filmów. Co pierwsze wpadło Dashce w oko? Dirty Dancing oczywiście. A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście na spotkaniu z miłym mężczyzną na którym chcecie zrobić dobre wrażenie. No właśnie, Dirty Dancing odpada. Zbyt jawna sugestia, czyż nie? Pretty Woman? Nie wypada dużo lepiej. Padło na Amelię, bo to moje ulubione imię.
Takie dylematy przy wybieraniu herbaty na spotkaniu z mężczyzną – tylko Dashka. Ale to całkiem miłe dylematy. Koniec angdotki.

Drugie ważne wydarzenie tego miesiąca to pierwszy pokaz Swaggout, a dla mnie również pierwsza impreza dancehallowa. Mimo stanu zdrowia pozostawiającego sporo do życzenia bawiłam się świetnie, a ekipa wypadła genialnie. Móc się rozwijać z takimi ludźmi to czysta przyjemność.
Klub LIFE zrobił dobre pierwsze wrażenie. Zwłaszcza wystrój. Trzeba sprawdzić jak wypadają tam inne imprezach.

Ludzie, którzy mnie inspirują
Długo myślałam, jak nazwać tę kategorię. Nazwać ludzi ulubieńcami? Trochę dziwnie to brzmi.
Jednakże ludzie odgrywają w moim życiu bardzo ważną rolę i stanowią największą inspirację i motywację. Dlatego właśnie przedstawiam Wam kilka osób, które zainspirowały mnie we wrześniu:

Marttie
Moja koleżanka z ekipy nagrała filmik promujący Dancehall Fitness. Sama jest instruktorką od niedawna, ma w sobie tyle energii i zapału, że mogłaby nimi obdzielić z 5 innych prowadzących. Zaraża uśmiechem i pasją, a jak na nią patrzę to mam ochotę zapisać się na kurs :) Polecam Wam filmik (swoją drogą strasznie żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w nagrywaniu) oraz zajęcia u Marttie!





Patrycja stanowi dla mnie inspirację już od czerwca, kiedy to ją poznałam, a fakt że właśnie się obroniła na 5 to tylko pretekst, żeby ją tu umieścić i pogratulować. Ambitna, odważna, pomysłowa i przesympatyczna kobieta. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję ją spotkać.


Na bloga Aurory trafiłam trochę przypadkowo, ale już zostałam. Sposób w jaki opisuje relacje damsko-męskie jest niezwykle... apetyczny. A że sama często sięgam po tą tematykę, która bardzo mnie fascynuje, to wchłaniam jej teksty jak gąbka. Chciałabym kiedyś tak pięknie pisać o tych sprawach.




Inne:

Twerking, czyli coś co pupy lubią najbardziej. W tym roku nauczę się twerkować – tak sobie postanowiłam pod koniec wakacji. I postanowienie realizuję. Idzie trochę opornie, a po pierwszych zajęciach miałam mroczki przed oczami. Ale satysfakcja jest ogromna i wierzę, że warto. Ktoś mi powiedział, że społeczność męska popiera taki wysiłek fizyczny. Tym kimś chyba był mężczyzna.


Okulary

Chociaż od ponad dwóch lat noszę soczewki, to bez okularów niestety się nie obejdzie. Zwłaszcza dzień po imprezie, kiedy oczy się buntują po ok.17h noszenia szkieł kontaktowych. Obiecałam sobie, że tym razem zainwestuję w takie oprawki, które będą mi się naprawdę podobać. Z pomocą bardzo miłego i cierpliwego pana udało się. Jakoś przekonał mnie do tego, że okulary nie muszą być czarne. Swoją drogą zrobił to bardzo umiejętnie, bo chociaż wybór ostateczny to najjaśniejszy z oglądanych modeli, kiedy już go przymierzyłam, wiedziałam, że TO TE.
Jak Wam się podobają? Ponoć awansowałam z sexsekretarki na Panią Prezes.


Moleskine

Prezent urodzinowy, który sama sobie wybrałam. Miłość od pierwszego wejrzenia, orgazm od pierwszego dotknięcia. To tu zbieram wszystkie pomysły. Polecam wszystkim miłośnikom notesów. Te wszystkie zachwyty nad Moleskine to nie bajki. To naprawdę jest Król wśród arystokracji notesowej. A po co się zadowalać byle parobkiem?

Nowyfilmik Swaggout!
Pierwsze nagranie na którym jestem. Jaram się bardzo! Tak trenujemy do pokazów:

Cytaty:
„Ludzie sukcesu nie czekają, aż okazja zapuka do ich drzwi. Sami stwarzają sobie okazję.”

„Ludzie sukcesu sami decydują o swoim przeznaczeniu i podejmując działąnie, nie zostawiają niczego przypadkowi. Samodzielnie dążą do realizacji swoich celów.”

„Skuteczni ludzie sami kształtują swoje szczęście.”

„Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same.”
„Wiążemy się z kimś nie po to, żeby nasze życie stało się niezwykłe – wiążemy się z inną osobą, po to, by przeżyć je razem.”



Co Wam przypadło do gustu we wrześniu? Co ciekawego przeczytaliście, obejrzeliście? Jakiej muzyki słuchaliście? A może braliście udział w jakichś fajnych wydarzeniach albo odwiedziliście jakieś ciekawe miejsca? Chętnie poczytam o Waszych wrześniowych ulubieńcach!

Podsumowanie września

Oficjalnie mamy już jesień. Wreszcie mogę  wyciągnąć z szafy ulubioną skórę (co ja mówię, przecież ciągle ją noszą) i bez wyrzutów sumienia kupić piękny, gruby szal. Bez parasola lepiej nie ruszam się z domu, a kiedy chodzę po domu w krótkich spodenkach, mama wzdryga się na widok moich sinych kończyn. Tak to zdecydowanie świadczy o tym, że mamy jesień.
Wrzesień dobiega końca, a to oznacza – ulubieńców!
Pisanie podsumowania wakacji okazało się bardzo przyjemną zabawą, więc czemu tego nie powtórzyć? Zebrałam dla Was kilka różnych rzeczy (i nie tylko), którymi chciałabym się podzielić.


Książki:
Powrót do szkoły = lektury. A czytanie lektur = nieczytanie niczego. W tym roku mam mocne postanowienie poprawy w tej kwestii. Zwłaszcza, że lista obowiązkowych lektur ciągnie się w nieskończoność, a lista książek, które chciałabym przeczytać, przebija ją o jakieś milion stron.
W tym miesiącu polecam Wam lekturę, która bardzo mnie wciągnęła.
źródło

Podpatrzona u Kasi Pszonickiej książka „Sukces jest kobietą” zapadła mi w głowę jak mało która publikacja. Stała się inspiracją do napisania kilku tekstów oraz wprowadzenia wielu zmian. Z pewnością jeszcze nie raz do niej powrócę. Poradnik skierowany do kobiet, które chcą osiągnąć sukces. Zwraca uwagę na wiele różnych aspektów życia, zawiera sporo ciekawych ćwiczeń, wskazówek oraz motywujących historii. I chociaż już w tytule widać, że adresatkami są przedstawicielki płci pięknej, to jestem przekonana, że panowie również znajdą tu coś dla siebie ;)

Muzyka:
Tak jak ostatnio zostawiam Wam playlistę z piosenkami, których słuchałam we wrześniu. Dominuje dancehall, bo to był bardzo taneczny miesiąc, ale jest też parę starszych, dobrze znanych wszystkim kawałków :)

Wydarzenia i miejsca:
Wydarzeniem miesiąca zdecydowanie są moje 18. urodziny. I chociaż obchodziłam je zaraz na początku miesiąca, to świętowanie rozciągnęło się na prawie cały miesiąc, a i na dzień dzisiejszy jeszcze nie wszystkie plany zostały zrealizowane.

A jak mowa o urodzinach to i o Poziom 3. Słyszałam wiele różnych opinii na temat tego klubu. Zarówno bardzo pozytywnych, jak i negatywnych. Ja jestem na tak.
Dosyć kameralny, przytulny klub. Parkiet na tyle mały, że nawet przy kilku tańczących, nie ma tego głupiego uczucia pustki. Jedyne co mam do zarzucenia to trochę nieprofesjonalna obsługa. Przy okazji rezerwacji loży miała miejsce mała wpadka. Cóż, Pan nie widział, że trafił na dobrą przeciwniczkę, która wie, że pewnych rzeczy się nie robi, bo to psuje wizerunek. Ale wybaczam.

Kolejne dwa miejsca, które chcę Wam polecić to Carpe Diem i Fanaberia. Mieszkańcy Katowic z pewnością dobrze znają te miejsca, a jeśli nie, to koniecznie to nadróbcie !
Zwłaszcza Fanaberię. Ciekawy wystrój i bogaty wybór herbat robią wrażenie.
Taka mała anegdotka. Ciężko wybierać herbatę mając do wyboru ok. 100 różnych, kiedy w domu pije się głównie czarną, zieloną i czasem białą. Czym się można w takim razie kierować? Nazwą! W Fanaberii wiele napoi nosi nazwy tytułów filmów. Co pierwsze wpadło Dashce w oko? Dirty Dancing oczywiście. A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście na spotkaniu z miłym mężczyzną na którym chcecie zrobić dobre wrażenie. No właśnie, Dirty Dancing odpada. Zbyt jawna sugestia, czyż nie? Pretty Woman? Nie wypada dużo lepiej. Padło na Amelię, bo to moje ulubione imię.
Takie dylematy przy wybieraniu herbaty na spotkaniu z mężczyzną – tylko Dashka. Ale to całkiem miłe dylematy. Koniec angdotki.

Drugie ważne wydarzenie tego miesiąca to pierwszy pokaz Swaggout, a dla mnie również pierwsza impreza dancehallowa. Mimo stanu zdrowia pozostawiającego sporo do życzenia bawiłam się świetnie, a ekipa wypadła genialnie. Móc się rozwijać z takimi ludźmi to czysta przyjemność.
Klub LIFE zrobił dobre pierwsze wrażenie. Zwłaszcza wystrój. Trzeba sprawdzić jak wypadają tam inne imprezach.

Ludzie, którzy mnie inspirują
Długo myślałam, jak nazwać tę kategorię. Nazwać ludzi ulubieńcami? Trochę dziwnie to brzmi.
Jednakże ludzie odgrywają w moim życiu bardzo ważną rolę i stanowią największą inspirację i motywację. Dlatego właśnie przedstawiam Wam kilka osób, które zainspirowały mnie we wrześniu:

Marttie
Moja koleżanka z ekipy nagrała filmik promujący Dancehall Fitness. Sama jest instruktorką od niedawna, ma w sobie tyle energii i zapału, że mogłaby nimi obdzielić z 5 innych prowadzących. Zaraża uśmiechem i pasją, a jak na nią patrzę to mam ochotę zapisać się na kurs :) Polecam Wam filmik (swoją drogą strasznie żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w nagrywaniu) oraz zajęcia u Marttie!





Patrycja stanowi dla mnie inspirację już od czerwca, kiedy to ją poznałam, a fakt że właśnie się obroniła na 5 to tylko pretekst, żeby ją tu umieścić i pogratulować. Ambitna, odważna, pomysłowa i przesympatyczna kobieta. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję ją spotkać.


Na bloga Aurory trafiłam trochę przypadkowo, ale już zostałam. Sposób w jaki opisuje relacje damsko-męskie jest niezwykle... apetyczny. A że sama często sięgam po tą tematykę, która bardzo mnie fascynuje, to wchłaniam jej teksty jak gąbka. Chciałabym kiedyś tak pięknie pisać o tych sprawach.




Inne:

Twerking, czyli coś co pupy lubią najbardziej. W tym roku nauczę się twerkować – tak sobie postanowiłam pod koniec wakacji. I postanowienie realizuję. Idzie trochę opornie, a po pierwszych zajęciach miałam mroczki przed oczami. Ale satysfakcja jest ogromna i wierzę, że warto. Ktoś mi powiedział, że społeczność męska popiera taki wysiłek fizyczny. Tym kimś chyba był mężczyzna.


Okulary

Chociaż od ponad dwóch lat noszę soczewki, to bez okularów niestety się nie obejdzie. Zwłaszcza dzień po imprezie, kiedy oczy się buntują po ok.17h noszenia szkieł kontaktowych. Obiecałam sobie, że tym razem zainwestuję w takie oprawki, które będą mi się naprawdę podobać. Z pomocą bardzo miłego i cierpliwego pana udało się. Jakoś przekonał mnie do tego, że okulary nie muszą być czarne. Swoją drogą zrobił to bardzo umiejętnie, bo chociaż wybór ostateczny to najjaśniejszy z oglądanych modeli, kiedy już go przymierzyłam, wiedziałam, że TO TE.
Jak Wam się podobają? Ponoć awansowałam z sexsekretarki na Panią Prezes.


Moleskine

Prezent urodzinowy, który sama sobie wybrałam. Miłość od pierwszego wejrzenia, orgazm od pierwszego dotknięcia. To tu zbieram wszystkie pomysły. Polecam wszystkim miłośnikom notesów. Te wszystkie zachwyty nad Moleskine to nie bajki. To naprawdę jest Król wśród arystokracji notesowej. A po co się zadowalać byle parobkiem?

Nowyfilmik Swaggout!
Pierwsze nagranie na którym jestem. Jaram się bardzo! Tak trenujemy do pokazów:

Cytaty:
„Ludzie sukcesu nie czekają, aż okazja zapuka do ich drzwi. Sami stwarzają sobie okazję.”

„Ludzie sukcesu sami decydują o swoim przeznaczeniu i podejmując działąnie, nie zostawiają niczego przypadkowi. Samodzielnie dążą do realizacji swoich celów.”

„Skuteczni ludzie sami kształtują swoje szczęście.”

„Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same.”
„Wiążemy się z kimś nie po to, żeby nasze życie stało się niezwykłe – wiążemy się z inną osobą, po to, by przeżyć je razem.”



Co Wam przypadło do gustu we wrześniu? Co ciekawego przeczytaliście, obejrzeliście? Jakiej muzyki słuchaliście? A może braliście udział w jakichś fajnych wydarzeniach albo odwiedziliście jakieś ciekawe miejsca? Chętnie poczytam o Waszych wrześniowych ulubieńcach!

piątek, 29 sierpnia 2014

Letnie podsumowanie

Nie ma się co oszukiwać, wakacje dobiegły końca. I chociaż osobiście nie mogę się doczekać 1.09 to letnich miesięcy wolności będzie mi z pewnością brakować. Mogłabym opisać, podsumować, opowiedzieć, ale zdecydowałam się tego nie robić. Większość historii pozostanie tylko moja. Zamiast tego przygotowałam dla Was trochę wakacyjnych "ulubieńców".

Filmy:


źródło
'Her'

Bardzo spontanicznie wybrany. Słyszałam o nim od przyjaciół, czytałam o nim na jestkulturze, ale ciągle jakoś nie było nam po drodze ze sobą. W końcu któregoś lipcowego popołudnia usiadłam i obejrzałam. I jestem pod wrażeniem zwłaszcza gry Joaquina Phoenix 10/10.
Film o tym w jaką stronę prowadzi nasza rzeczywistość, która robi się już bardzie online niż realna.


'Pearl Harbour'
Stary, piękny, wojenny film o miłości. Kiedy byłam w Irlandii, wujek postawił sobie za punkt honoru uzupełnić moje braki kinematograficzne. Z tym filmem zrobił mnie nieźle w konia, bo powiedział że koniec jest zaskakujący. 



źródło
'Niczego nie żałuję' W ostatnim tygodniu totalnie zakochałam się w Edith Piath. Najpierw był "Millord", a potem poleciały kolejne piosenki. Film to historia właśnie tej niesamowitej kobiety, która czaruje  i urzeka swoim głosem.  Z Wróbelka stała się Diwą. Znacie jakieś dobre biografie w wersji książkowej? 





'W. E. królewski romans' 
źródło
Film wybrany zupełnie przypadkowo. Historia wielkiej miłości XX wieku przedstawiona od tej mniej sielankowej strony. Jeżeli lubicie i interesujecie się brytyjską rodziną królewską to coś dla Was. I w tym miejscu proszę o opcje książkowe. Wydaje mi się, że gdzieś widziałam książkę o Wallis Simpson. Wiecie coś o tym?






Serial
źródło
Orange is the new black

Miałam nadrabiać zaległości. Nie wyszło. Zamiast tego dzięki Szusz odkryłam świat żeńskiego więzienia, który totalnie mnie pochłonął. Świetna fabuła, serial wciąga nawet bez dużej ilości przystojniaków. A Alex Vause uwiodłaby każdego, nawet mnie.






Miejsca:

Namaste
Jeżeli jesteście z Katowic lub będziecie kiedyś w okolicy to koniecznie musicie zajrzeć na ulicę Sobieskiego. Klimatyczny wystrój, szeroki wybór piwa (również prawie bezalkoholowego), a co jakiś czas ciekawe wydarzenia.

Belfast- muzeum Titanica

 W czasie pobytu w Irlandii totalnie zakochałam się w Belfaście. Żałuję, że nie miałam okazji pozwiedzać miasta dłużej. Mogę za to polecić Wam muzeum Titanica. Ogromne, interaktywne, nowoczesne, piękne. Jedyne czego mi brakowało, to więcej Jacka.


Wydarzenia:
Kampus dziennikarski
Wakacje po raz drugi rozpoczęłam udziałem w Kampusie. Przeczytać więcej na ten temat możecie tu. Wspaniali ludzie z którymi mam nadzieję uda mi się utrzymać kontakt. Potężny kop motywacji i inspiracji. Mam nadzieję, że za rok to powtórzymy.

Dołączenie do Swaggout
 Na początku wakacji miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Dołączyłam do nowej ekipy, poznałam grupę niesamowitych osób, które przy każdym spotkaniu zarażają mnie pozytywną energią. Z niecierpliwością czekam na kolejne treningi. A pierwsze efekty pracy możecie zobaczyć tutaj:



Muzyka:
Tutaj oczywiście ulubieńców najwięcej. Dlatego zostawiam Wam po prostu playlistę.





Inne:


Okulary słoneczne
Od dłuższego czasu szukałam tego typu okularów, ale zawsze coś mi nie pasowało. Znalazły się jak zwykle, przez przypadek.
Teraz z kolei czeka mnie poszukiwanie okularów korekcyjnych, w których nie wyglądam jak 'sexsekretarka'. To jest dopiero wyzwanie.


Towarzystwo Ochrony Praw i Godności Dziecka 'Wyspa'
Właściwie mogłoby się znaleźć w kategorii miejsce lub wydarzenie. Ale postanowiłam oddzielić Wyspę tak po prostu. Dzięki Agnieszce w te wakacje spełniło się moje małe marzenie - po raz pierwszy poprowadziłam zajęcia taneczne. Praca z dzieciakami do najprostszych nie należy, ale uśmiech na ich twarzach i urocze podrygiwania wynagradzają niesubordynację.  Poza tym to jest po prostu specjalne miejsce. Tego się nie da wytłumaczyć, trzeba samemu się przekonać. Dlatego jeśli macie czas, możliwość i ochotę to polecam wolontariat. Zresztą pomoc w jakimkolwiek miejscu to świetna sprawa.

Nowy szablon na MałpachDzięki Michałowi Małpy w końcu wyglądają jak trzeba. Co więcej i tutaj zrobił porządki, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna i nie wiem jak mu to wynagrodzę. Dziękować pewnie będę mu jeszcze nie raz, co by nie czuł się niedoceniony ;)

A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy?

Letnie podsumowanie

Nie ma się co oszukiwać, wakacje dobiegły końca. I chociaż osobiście nie mogę się doczekać 1.09 to letnich miesięcy wolności będzie mi z pewnością brakować. Mogłabym opisać, podsumować, opowiedzieć, ale zdecydowałam się tego nie robić. Większość historii pozostanie tylko moja. Zamiast tego przygotowałam dla Was trochę wakacyjnych "ulubieńców".

Filmy:


źródło
'Her'

Bardzo spontanicznie wybrany. Słyszałam o nim od przyjaciół, czytałam o nim na jestkulturze, ale ciągle jakoś nie było nam po drodze ze sobą. W końcu któregoś lipcowego popołudnia usiadłam i obejrzałam. I jestem pod wrażeniem zwłaszcza gry Joaquina Phoenix 10/10.
Film o tym w jaką stronę prowadzi nasza rzeczywistość, która robi się już bardzie online niż realna.


'Pearl Harbour'
Stary, piękny, wojenny film o miłości. Kiedy byłam w Irlandii, wujek postawił sobie za punkt honoru uzupełnić moje braki kinematograficzne. Z tym filmem zrobił mnie nieźle w konia, bo powiedział że koniec jest zaskakujący. 



źródło
'Niczego nie żałuję' W ostatnim tygodniu totalnie zakochałam się w Edith Piath. Najpierw był "Millord", a potem poleciały kolejne piosenki. Film to historia właśnie tej niesamowitej kobiety, która czaruje  i urzeka swoim głosem.  Z Wróbelka stała się Diwą. Znacie jakieś dobre biografie w wersji książkowej? 





'W. E. królewski romans' 
źródło
Film wybrany zupełnie przypadkowo. Historia wielkiej miłości XX wieku przedstawiona od tej mniej sielankowej strony. Jeżeli lubicie i interesujecie się brytyjską rodziną królewską to coś dla Was. I w tym miejscu proszę o opcje książkowe. Wydaje mi się, że gdzieś widziałam książkę o Wallis Simpson. Wiecie coś o tym?






Serial
źródło
Orange is the new black

Miałam nadrabiać zaległości. Nie wyszło. Zamiast tego dzięki Szusz odkryłam świat żeńskiego więzienia, który totalnie mnie pochłonął. Świetna fabuła, serial wciąga nawet bez dużej ilości przystojniaków. A Alex Vause uwiodłaby każdego, nawet mnie.






Miejsca:

Namaste
Jeżeli jesteście z Katowic lub będziecie kiedyś w okolicy to koniecznie musicie zajrzeć na ulicę Sobieskiego. Klimatyczny wystrój, szeroki wybór piwa (również prawie bezalkoholowego), a co jakiś czas ciekawe wydarzenia.

Belfast- muzeum Titanica

 W czasie pobytu w Irlandii totalnie zakochałam się w Belfaście. Żałuję, że nie miałam okazji pozwiedzać miasta dłużej. Mogę za to polecić Wam muzeum Titanica. Ogromne, interaktywne, nowoczesne, piękne. Jedyne czego mi brakowało, to więcej Jacka.


Wydarzenia:
Kampus dziennikarski
Wakacje po raz drugi rozpoczęłam udziałem w Kampusie. Przeczytać więcej na ten temat możecie tu. Wspaniali ludzie z którymi mam nadzieję uda mi się utrzymać kontakt. Potężny kop motywacji i inspiracji. Mam nadzieję, że za rok to powtórzymy.

Dołączenie do Swaggout
 Na początku wakacji miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Dołączyłam do nowej ekipy, poznałam grupę niesamowitych osób, które przy każdym spotkaniu zarażają mnie pozytywną energią. Z niecierpliwością czekam na kolejne treningi. A pierwsze efekty pracy możecie zobaczyć tutaj:



Muzyka:
Tutaj oczywiście ulubieńców najwięcej. Dlatego zostawiam Wam po prostu playlistę.





Inne:


Okulary słoneczne
Od dłuższego czasu szukałam tego typu okularów, ale zawsze coś mi nie pasowało. Znalazły się jak zwykle, przez przypadek.
Teraz z kolei czeka mnie poszukiwanie okularów korekcyjnych, w których nie wyglądam jak 'sexsekretarka'. To jest dopiero wyzwanie.


Towarzystwo Ochrony Praw i Godności Dziecka 'Wyspa'
Właściwie mogłoby się znaleźć w kategorii miejsce lub wydarzenie. Ale postanowiłam oddzielić Wyspę tak po prostu. Dzięki Agnieszce w te wakacje spełniło się moje małe marzenie - po raz pierwszy poprowadziłam zajęcia taneczne. Praca z dzieciakami do najprostszych nie należy, ale uśmiech na ich twarzach i urocze podrygiwania wynagradzają niesubordynację.  Poza tym to jest po prostu specjalne miejsce. Tego się nie da wytłumaczyć, trzeba samemu się przekonać. Dlatego jeśli macie czas, możliwość i ochotę to polecam wolontariat. Zresztą pomoc w jakimkolwiek miejscu to świetna sprawa.

Nowy szablon na MałpachDzięki Michałowi Małpy w końcu wyglądają jak trzeba. Co więcej i tutaj zrobił porządki, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna i nie wiem jak mu to wynagrodzę. Dziękować pewnie będę mu jeszcze nie raz, co by nie czuł się niedoceniony ;)

A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy?