Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cel. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Możesz mieć tyle, na ile sobie pozwolisz.

Marysia była przeciętnie ładną dziewczyną. Raczej nikt by nie powiedział, że jest brzydka, acz pięknością też niewielu by może ją nazwało. Ale Marysia miała sporo różnych innych zalet, czym spokojnie nadrabiała niepowalającą urodę. Wartościowa, ciekawa dziewczyna.
Marysi spodobał się Piotrek. Na widok Piotrka mdlała połowa dziewczyn, a drugiej połowie uginały się kolana na jego widok. Piotrek polubił Marysię. Umówił się z nią raz, drugi. Ale Marysia uciekła. Stwierdziła, że Piotrek to „za wysokie progi na jej nogi”, Pewnie tylko się nad nią lituje. Gdzie taki Piotrek zainteresowałby się taką Marysią. Przecież to zupełnie nie ta liga. Cóż, jaką sobie ligę postawiła Marysia, taką ma.
źródło


Sami stawiamy sobie granice naszych działań. Sami postawiliśmy dookoła siebie krąg zwany „strefą komfortu” i sami sobie z nim radzimy. Możemy go przesuwać na zewnątrz lub do wewnątrz.
Sami ustalamy sobie cele do których dążymy. To czy są szalone, ambitne i ciekawe zależy tylko i wyłącznie od nas. A dlaczego? Bo one mają być ambitne i ciekawe dla nas.

„To nie dla mnie”, „ja tak nie potrafię”, „wiesz, zazdroszczę Ci, ale ja bym tak nie mógł/ nie mogła”. Za każdym razem kiedy słyszę takie lub podobne zdanie, mam ochotę trzasnąć autorowi w łeb. Dosyć agresywna postawa jak na przyszłego coach'a, który chce zbawiać świat i nawracać ludzi na działanie. To trochę jak bicie dziecka w ramach 'wychowania'. Ale czasem po prostu już tracę cierpliwość.
Kto Ci powiedział, że to nie dla Ciebie? No kto? Powiem Ci kto. Ty tak powiedziałeś. I właśnie Ty możesz to zmienić.

Możesz mieć tyle, na ile sobie pozwolisz. Możesz osiągnąć tak wysoki cel, jaki uznasz za możliwy dla siebie. Możesz mieć na tyle długie nogi, zeby przekroczyć próg o każdej wysokości. Możesz przeskoczyć każdą poprzeczkę. Możesz być w każdej lidze i być na każdym poziomie. Bo to Ty ustalasz swoje granice.
źródło


Innym się udaje a Tobie nie? Bo oni sobie pozwalają na to, żeby im się udało. Oni dali sobie szansę. Dali sobie przestrzeń do działania. Ty ciągle sobie ją zabierasz. Nie pozwalasz sobie na więcej, więc dostajesz tak mało. Te granice dookoła Ciebie to nie druty kolczaste pod napięciem. To nie zapora betonowa, choć i taką można zburzyć. To zaledwie lekki sznurek, który możesz z łatwością przesunąć jeśli chcesz. Za nim jest dużo więcej. Więc skoro chcesz, to po prostu go przesuń. Teraz.

Możesz mieć tyle, na ile sobie pozwolisz.

Marysia była przeciętnie ładną dziewczyną. Raczej nikt by nie powiedział, że jest brzydka, acz pięknością też niewielu by może ją nazwało. Ale Marysia miała sporo różnych innych zalet, czym spokojnie nadrabiała niepowalającą urodę. Wartościowa, ciekawa dziewczyna.
Marysi spodobał się Piotrek. Na widok Piotrka mdlała połowa dziewczyn, a drugiej połowie uginały się kolana na jego widok. Piotrek polubił Marysię. Umówił się z nią raz, drugi. Ale Marysia uciekła. Stwierdziła, że Piotrek to „za wysokie progi na jej nogi”, Pewnie tylko się nad nią lituje. Gdzie taki Piotrek zainteresowałby się taką Marysią. Przecież to zupełnie nie ta liga. Cóż, jaką sobie ligę postawiła Marysia, taką ma.
źródło


Sami stawiamy sobie granice naszych działań. Sami postawiliśmy dookoła siebie krąg zwany „strefą komfortu” i sami sobie z nim radzimy. Możemy go przesuwać na zewnątrz lub do wewnątrz.
Sami ustalamy sobie cele do których dążymy. To czy są szalone, ambitne i ciekawe zależy tylko i wyłącznie od nas. A dlaczego? Bo one mają być ambitne i ciekawe dla nas.

„To nie dla mnie”, „ja tak nie potrafię”, „wiesz, zazdroszczę Ci, ale ja bym tak nie mógł/ nie mogła”. Za każdym razem kiedy słyszę takie lub podobne zdanie, mam ochotę trzasnąć autorowi w łeb. Dosyć agresywna postawa jak na przyszłego coach'a, który chce zbawiać świat i nawracać ludzi na działanie. To trochę jak bicie dziecka w ramach 'wychowania'. Ale czasem po prostu już tracę cierpliwość.
Kto Ci powiedział, że to nie dla Ciebie? No kto? Powiem Ci kto. Ty tak powiedziałeś. I właśnie Ty możesz to zmienić.

Możesz mieć tyle, na ile sobie pozwolisz. Możesz osiągnąć tak wysoki cel, jaki uznasz za możliwy dla siebie. Możesz mieć na tyle długie nogi, zeby przekroczyć próg o każdej wysokości. Możesz przeskoczyć każdą poprzeczkę. Możesz być w każdej lidze i być na każdym poziomie. Bo to Ty ustalasz swoje granice.
źródło


Innym się udaje a Tobie nie? Bo oni sobie pozwalają na to, żeby im się udało. Oni dali sobie szansę. Dali sobie przestrzeń do działania. Ty ciągle sobie ją zabierasz. Nie pozwalasz sobie na więcej, więc dostajesz tak mało. Te granice dookoła Ciebie to nie druty kolczaste pod napięciem. To nie zapora betonowa, choć i taką można zburzyć. To zaledwie lekki sznurek, który możesz z łatwością przesunąć jeśli chcesz. Za nim jest dużo więcej. Więc skoro chcesz, to po prostu go przesuń. Teraz.

środa, 14 stycznia 2015

Klucz do sukcesu

Masz swój cel do zrealizowania. Rozpisałeś go już na milion czynników pierwszych, tak że już mniejszych kroków do zrobienie chyba nie ma. Dreptasz sobie tą swoją drogą, po kolei zaliczając kolejne przystanki. Ale nadal nie wierzysz, że to może być prawdą.


Realizacja marzeń zaczyna się w głowie. Dopiero kiedy widzisz, że to może stać się prawdą, zaczynasz czuć ekscytację. Twoja podświadomość jest niezwykle łatwowierna i wysyła ciału sygnały, jakby obrazy z Twojej głowy były rzeczywistością, a nie tylko wizją. To Ty możesz ją przekonać, możesz przekonać siebie, że Twoje spełnione marzenie jest prawdą.

Każdy lubi być podziwiany. Nawet jeśli peszą komplementy, to jednak przyjemnie jest usłyszeć, że dla kogoś jest się inspiracją.
Że ktoś przebywając w Twoim towarzystwie, czuje, że to naprawdę wartościowo spędzony czas, bo może się od Ciebie wiele nauczyć. Bo chłonie z Twojej obecności wiedzę, motywację, inspirację. Ale żeby być inspiracją trzeba sobie zasłużyć.

Żeby być ekspertem w swojej dziedzinie, trzeba sobie na to zapracować. Żeby inspirować ludzi swoją osobą i pokazać im, że wszystko jest możliwe, że Twoje obrazy z głowy zamieniają się w rzeczywistość, musisz przekonać samego siebie że potrafisz.
Żeby stać się człowiekiem, którym chcesz być, musisz po prostu zacząć żyć życiem tego człowieka.
Nie ważne ile kroków i przystanków na swojej drodze zaliczysz. Nie ważne ile certyfikatów leży w teczce na dnie szafy. Nie ważne ile staży masz za sobą, jeśli w Twojej własnej ocenie ciągle nie jesteś wystarczający dobry.
Nie będziesz tą osobą, którą chcesz być, dopóki nie zaczniesz żyć jej życiem. Myśleć jej myślami. Działać jej działaniami. Realizować jej marzenia, żyjąc nimi.

Poczuj się tak jakbyś już był tym człowiekiem. Tym mądrym, pięknym, pewnym siebie i radosnym. Z uśmiechem na twarzy, chęcią do działania i planem dnia wypełnionym fascynującymi zajęciami.

Wszystko zaczyna się w Twojej głowie.

Klucz do sukcesu

Masz swój cel do zrealizowania. Rozpisałeś go już na milion czynników pierwszych, tak że już mniejszych kroków do zrobienie chyba nie ma. Dreptasz sobie tą swoją drogą, po kolei zaliczając kolejne przystanki. Ale nadal nie wierzysz, że to może być prawdą.


Realizacja marzeń zaczyna się w głowie. Dopiero kiedy widzisz, że to może stać się prawdą, zaczynasz czuć ekscytację. Twoja podświadomość jest niezwykle łatwowierna i wysyła ciału sygnały, jakby obrazy z Twojej głowy były rzeczywistością, a nie tylko wizją. To Ty możesz ją przekonać, możesz przekonać siebie, że Twoje spełnione marzenie jest prawdą.

Każdy lubi być podziwiany. Nawet jeśli peszą komplementy, to jednak przyjemnie jest usłyszeć, że dla kogoś jest się inspiracją.
Że ktoś przebywając w Twoim towarzystwie, czuje, że to naprawdę wartościowo spędzony czas, bo może się od Ciebie wiele nauczyć. Bo chłonie z Twojej obecności wiedzę, motywację, inspirację. Ale żeby być inspiracją trzeba sobie zasłużyć.

Żeby być ekspertem w swojej dziedzinie, trzeba sobie na to zapracować. Żeby inspirować ludzi swoją osobą i pokazać im, że wszystko jest możliwe, że Twoje obrazy z głowy zamieniają się w rzeczywistość, musisz przekonać samego siebie że potrafisz.
Żeby stać się człowiekiem, którym chcesz być, musisz po prostu zacząć żyć życiem tego człowieka.
Nie ważne ile kroków i przystanków na swojej drodze zaliczysz. Nie ważne ile certyfikatów leży w teczce na dnie szafy. Nie ważne ile staży masz za sobą, jeśli w Twojej własnej ocenie ciągle nie jesteś wystarczający dobry.
Nie będziesz tą osobą, którą chcesz być, dopóki nie zaczniesz żyć jej życiem. Myśleć jej myślami. Działać jej działaniami. Realizować jej marzenia, żyjąc nimi.

Poczuj się tak jakbyś już był tym człowiekiem. Tym mądrym, pięknym, pewnym siebie i radosnym. Z uśmiechem na twarzy, chęcią do działania i planem dnia wypełnionym fascynującymi zajęciami.

Wszystko zaczyna się w Twojej głowie.

niedziela, 11 stycznia 2015

Po raz pierwszy

Przypomnij sobie to uczucie. Pierwszy raz. Pierwszy dotyk. Pierwsze dreszcze podniecenia i ekscytacji. Lekki strach. Może wcale nie lekki. Przyspieszone bicie serca. Płytki oddech. Nie ważne czy robisz to z kimś, czy samemu. Nie ważne jak długo na to czekałeś. Zawsze pojawia się minimalny stres. Czy wszystko pójdzie dobrze? Czy to bezpieczne? Jakie będą skutki w przyszłości? Utrata jakiegokolwiek życiowego dziewictwa i robienie czegoś po raz pierwszy zawsze jest ważnym wydarzeniem. I warto to celebrować.


Bardzo chciałam na początek tekstu wrzucić Wam jakiś piękny cytat albo piosenkę. Widziałam, że parę dziewczyn odniosło się do pięknego wiersza Szymborskiej „Nic dwa razy” (tak jest piękny, nie, nie jest oklepany; mam ogromny sentyment do Szymborskiej). Niestety kiedy próbowałam przypomnieć sobie jakiś utwór z frazą „pierwszy raz” to przypomniało mi się to:


Niezbyt patetycznie, ale „Frozen” fajna bajka.


Robienie czegoś po raz pierwszy to podstawowy krok w poszerzaniu strefy komfortu. Próbowanie nowych rzeczy, poznawanie nowych ludzi i pierwsze rozmowy z nimi, pierwsza wizyta w jakimś miejscu. Wszystko to rozciąga tą naszą otoczkę coraz bardziej i bardziej, a my dzięki temu czujemy się na tym świecie trochę swobodniej. Fajna sprawa prawda?

We wpisie o siedmiu marzeniach na rok 2015 nie zdradziłam Wam zbyt wielu postanowień, więc postanowiłam wykorzystać to dzisiaj i podzielić się z Wami listą rzeczy, które chciałabym w tym roku zrobić po raz pierwszy.
źródło


  1. Po raz pierwszy usiąść za kołkiem. Dobrze by było w końcu zapisać się na prawo jazdy. Nie jest to może mój priorytet, bo mam ważniejsze rzeczy do zrobienia, ale jeśli czas pozwoli, to w 2015 roku pierwszy raz siądę za kierownicą. Tak, powinniście się bać i chować w domach. Żeby potem nie było, że nie uprzedzałam.
  2. Po raz pierwszy wziąć udział w zawodach tanecznych. O tym już mówiłam.
  3. Po raz pierwszy wziąć udział w spotkaniu blogerskim poza Katowicami. Na celowniku See blogger, chociaż przyznaję, że najbardziej marzy mi się Blog Forum Gdańsk 2015.
  4. Po raz pierwszy nagrać teledysk ze swoją choreografią. To mi się marzy już tak od roku co najmniej, póki co mam tylko pomysł na to, kto mógłby to nagrać. Małymi krokami...
  5. Po raz pierwszy znaleźć pracę na wakacje. Najlepiej za granicą.
  6. Po raz pierwszy wystąpić publicznie przed grupą ponad 100 osób.
  7. Po raz pierwszy porozmawiać z moim ulubionym bloggerem, który bardzo mnie inspiruje. W tej kwestii już się coś podziało ostatnio, ale na razie nie mogę nic więcej zdradzić. Bądźcie jednak czujni, bo być może niedługo Katowice odwiedzą naprawdę fajni ludzie i tego nie można przegapić.
  8. Po raz pierwszy zrobić szpagat. Po raz pierwszy od jakichś 10 lat.
  9. Po raz pierwszy przerzucić się na czytnik ebooków. Czyli po prostu kupić Kindle'a.
  10. Po raz pierwszy zaprojektować sukienkę.
  11. Po raz pierwszy wybrać się na jakieś spotkanie dotyczące Public relations i social mediów. W moim mieście dosyć często odbywają się różne fajne inicjatywy. Może w końcu uda mi się tam dotrzeć.
  12. Po raz pierwszy założyć album ze zdjęciami z roku 2014.
  13. Po raz pierwszy pouczyć się jakiegoś nowego tańca.
  14. Po raz pierwszy przygotować jakieś blogowe wyzwanie dla Was.
  15. Po raz pierwszy przygotować jakiś materiał na yt. Jest grupa męczących mnie w tym temacie osób. Pomysł też jest. Najgorzej ze sprzętem.
  16. Po raz pierwszy zobaczyć balet. Może być nawet transmisja w kinie. Ale jednak.
  17. Po raz pierwszy nauczyć się robić w miarę przyzwoite zdjęcia.
Zadanie domowe: Co Wy chcecie zrobić w tym roku po raz pierwszy? Bo jeśli chcecie się rozwijać, to czas spróbować czegoś nowego. Więc słucham drodzy Państwo. Raz, raz.
A tak całkiem poważnie to jestem bardzo ciekawa, jakich wyzwań chcecie się podjąć. Może mnie do czegoś zainspirujecie.


Co do wyzwania blogowego o którym wspomniałam powyżej: mam dwa pomysły. Jeden to bardziej wyzwanie rozwojowe, drugi to akcja motywacyjna. Czym bylibyście zainteresowani?

Post powstał w ramach wyzwania Różowej Klary: Styczeń w słowach.

Po raz pierwszy

Przypomnij sobie to uczucie. Pierwszy raz. Pierwszy dotyk. Pierwsze dreszcze podniecenia i ekscytacji. Lekki strach. Może wcale nie lekki. Przyspieszone bicie serca. Płytki oddech. Nie ważne czy robisz to z kimś, czy samemu. Nie ważne jak długo na to czekałeś. Zawsze pojawia się minimalny stres. Czy wszystko pójdzie dobrze? Czy to bezpieczne? Jakie będą skutki w przyszłości? Utrata jakiegokolwiek życiowego dziewictwa i robienie czegoś po raz pierwszy zawsze jest ważnym wydarzeniem. I warto to celebrować.


Bardzo chciałam na początek tekstu wrzucić Wam jakiś piękny cytat albo piosenkę. Widziałam, że parę dziewczyn odniosło się do pięknego wiersza Szymborskiej „Nic dwa razy” (tak jest piękny, nie, nie jest oklepany; mam ogromny sentyment do Szymborskiej). Niestety kiedy próbowałam przypomnieć sobie jakiś utwór z frazą „pierwszy raz” to przypomniało mi się to:


Niezbyt patetycznie, ale „Frozen” fajna bajka.


Robienie czegoś po raz pierwszy to podstawowy krok w poszerzaniu strefy komfortu. Próbowanie nowych rzeczy, poznawanie nowych ludzi i pierwsze rozmowy z nimi, pierwsza wizyta w jakimś miejscu. Wszystko to rozciąga tą naszą otoczkę coraz bardziej i bardziej, a my dzięki temu czujemy się na tym świecie trochę swobodniej. Fajna sprawa prawda?

We wpisie o siedmiu marzeniach na rok 2015 nie zdradziłam Wam zbyt wielu postanowień, więc postanowiłam wykorzystać to dzisiaj i podzielić się z Wami listą rzeczy, które chciałabym w tym roku zrobić po raz pierwszy.
źródło


  1. Po raz pierwszy usiąść za kołkiem. Dobrze by było w końcu zapisać się na prawo jazdy. Nie jest to może mój priorytet, bo mam ważniejsze rzeczy do zrobienia, ale jeśli czas pozwoli, to w 2015 roku pierwszy raz siądę za kierownicą. Tak, powinniście się bać i chować w domach. Żeby potem nie było, że nie uprzedzałam.
  2. Po raz pierwszy wziąć udział w zawodach tanecznych. O tym już mówiłam.
  3. Po raz pierwszy wziąć udział w spotkaniu blogerskim poza Katowicami. Na celowniku See blogger, chociaż przyznaję, że najbardziej marzy mi się Blog Forum Gdańsk 2015.
  4. Po raz pierwszy nagrać teledysk ze swoją choreografią. To mi się marzy już tak od roku co najmniej, póki co mam tylko pomysł na to, kto mógłby to nagrać. Małymi krokami...
  5. Po raz pierwszy znaleźć pracę na wakacje. Najlepiej za granicą.
  6. Po raz pierwszy wystąpić publicznie przed grupą ponad 100 osób.
  7. Po raz pierwszy porozmawiać z moim ulubionym bloggerem, który bardzo mnie inspiruje. W tej kwestii już się coś podziało ostatnio, ale na razie nie mogę nic więcej zdradzić. Bądźcie jednak czujni, bo być może niedługo Katowice odwiedzą naprawdę fajni ludzie i tego nie można przegapić.
  8. Po raz pierwszy zrobić szpagat. Po raz pierwszy od jakichś 10 lat.
  9. Po raz pierwszy przerzucić się na czytnik ebooków. Czyli po prostu kupić Kindle'a.
  10. Po raz pierwszy zaprojektować sukienkę.
  11. Po raz pierwszy wybrać się na jakieś spotkanie dotyczące Public relations i social mediów. W moim mieście dosyć często odbywają się różne fajne inicjatywy. Może w końcu uda mi się tam dotrzeć.
  12. Po raz pierwszy założyć album ze zdjęciami z roku 2014.
  13. Po raz pierwszy pouczyć się jakiegoś nowego tańca.
  14. Po raz pierwszy przygotować jakieś blogowe wyzwanie dla Was.
  15. Po raz pierwszy przygotować jakiś materiał na yt. Jest grupa męczących mnie w tym temacie osób. Pomysł też jest. Najgorzej ze sprzętem.
  16. Po raz pierwszy zobaczyć balet. Może być nawet transmisja w kinie. Ale jednak.
  17. Po raz pierwszy nauczyć się robić w miarę przyzwoite zdjęcia.
Zadanie domowe: Co Wy chcecie zrobić w tym roku po raz pierwszy? Bo jeśli chcecie się rozwijać, to czas spróbować czegoś nowego. Więc słucham drodzy Państwo. Raz, raz.
A tak całkiem poważnie to jestem bardzo ciekawa, jakich wyzwań chcecie się podjąć. Może mnie do czegoś zainspirujecie.


Co do wyzwania blogowego o którym wspomniałam powyżej: mam dwa pomysły. Jeden to bardziej wyzwanie rozwojowe, drugi to akcja motywacyjna. Czym bylibyście zainteresowani?

Post powstał w ramach wyzwania Różowej Klary: Styczeń w słowach.

piątek, 9 stycznia 2015

Nigdy nie będziesz wystarczająco dobry.



Nie lubisz być średni. Nie lubisz być przeciętny. Nie chcesz być tak pomiędzy.
W nabywaniu nowych umiejętności przychodzi taki trudny etap, kiedy już nie jesteśmy początkujący, ale jeszcze nie czujemy się zaawansowani. Umniejszamy swoje zdolności. Rezygnujemy z dużych wyzwań, sądząc, że nie jesteśmy jeszcze gotowi.
Tylko skąd będziesz wiedział, że TEN moment jest teraz? Że już czas, że jesteś gotowy przejść na następny level?
źródło


Życie to nie jest gra, w której zbierasz określoną liczbę punktów, żeby dostać się do następnego poziomu. Życie jest zbyt płynne, żeby dostrzec tą cienką granicę. Wiesz co? Może tej granicy przecież wcale tam nie ma. Może tylko ją sobie wyobraziłeś.

Właściwy moment już nie nadejdzie. Właściwego momentu nigdy nie będzie. Coś takiego nie istnieje.
Skoro teraz o tym pomyślałeś, to teraz się zabierz za to. Skoro teraz wpadła Ci do głowy myśl, żeby zrobić coś ze swoim życiem, to znaczy że Twój czas jest właśnie teraz.

Nigdy nie będziesz wystarczająco gotowy, żeby zrobić pierwszy krok. Jedyną osobą, która określa, czy jesteś wystarczająco dobry, jesteś właściwie Ty sam. Ty wiesz, czego chcesz. Tylko Ty możesz to zrobić. Nikt inny.

Nie musi być średni. Nie musisz być przeciętny. Nie musisz być pomiędzy. Możesz być na samym początku. Wystarczy, że na ten początek pójdziesz.
Zielona lampka z napisem „zaawansowany” się nie zapali. Nikt nie wyśle Ci poleconym informacji, że „jesteś już wystarczająco dobry, żeby napisać książkę/ zacząć nagrywać filmy/ założyć bloga/ spróbować swoich sił w zespole muzycznym/ wziąć udział w zawodach/etc.”. Nigdy się nie dowiesz, że to jest ten właściwy moment na pierwszy krok. Bo ten moment jest teraz. Nie potem.
źródło


Nie będzie łatwo. Pewnie nie od razu się uda. Ale w końcu dotrzesz na początek. Będziesz próbował tak długo, aż przepchasz się z końca, przez środek, na sam początek.

A wtedy już nikt Ci nie powie, że musisz komuś dorównać. Sam będziesz wiedział, że przewyższyłeś najważniejszą osobę. Siebie.

Nigdy nie będziesz wystarczająco dobry.



Nie lubisz być średni. Nie lubisz być przeciętny. Nie chcesz być tak pomiędzy.
W nabywaniu nowych umiejętności przychodzi taki trudny etap, kiedy już nie jesteśmy początkujący, ale jeszcze nie czujemy się zaawansowani. Umniejszamy swoje zdolności. Rezygnujemy z dużych wyzwań, sądząc, że nie jesteśmy jeszcze gotowi.
Tylko skąd będziesz wiedział, że TEN moment jest teraz? Że już czas, że jesteś gotowy przejść na następny level?
źródło


Życie to nie jest gra, w której zbierasz określoną liczbę punktów, żeby dostać się do następnego poziomu. Życie jest zbyt płynne, żeby dostrzec tą cienką granicę. Wiesz co? Może tej granicy przecież wcale tam nie ma. Może tylko ją sobie wyobraziłeś.

Właściwy moment już nie nadejdzie. Właściwego momentu nigdy nie będzie. Coś takiego nie istnieje.
Skoro teraz o tym pomyślałeś, to teraz się zabierz za to. Skoro teraz wpadła Ci do głowy myśl, żeby zrobić coś ze swoim życiem, to znaczy że Twój czas jest właśnie teraz.

Nigdy nie będziesz wystarczająco gotowy, żeby zrobić pierwszy krok. Jedyną osobą, która określa, czy jesteś wystarczająco dobry, jesteś właściwie Ty sam. Ty wiesz, czego chcesz. Tylko Ty możesz to zrobić. Nikt inny.

Nie musi być średni. Nie musisz być przeciętny. Nie musisz być pomiędzy. Możesz być na samym początku. Wystarczy, że na ten początek pójdziesz.
Zielona lampka z napisem „zaawansowany” się nie zapali. Nikt nie wyśle Ci poleconym informacji, że „jesteś już wystarczająco dobry, żeby napisać książkę/ zacząć nagrywać filmy/ założyć bloga/ spróbować swoich sił w zespole muzycznym/ wziąć udział w zawodach/etc.”. Nigdy się nie dowiesz, że to jest ten właściwy moment na pierwszy krok. Bo ten moment jest teraz. Nie potem.
źródło


Nie będzie łatwo. Pewnie nie od razu się uda. Ale w końcu dotrzesz na początek. Będziesz próbował tak długo, aż przepchasz się z końca, przez środek, na sam początek.

A wtedy już nikt Ci nie powie, że musisz komuś dorównać. Sam będziesz wiedział, że przewyższyłeś najważniejszą osobę. Siebie.

środa, 31 grudnia 2014

Rok realizowania Odważnych Marzeń


Stoję w oknie. Jest środek nocy. Za sobą mam kolejny romansidłowy seans. Kolejna amerykańska bajka o przystojnym chłopcu, który dojrzewa, by stać się mężczyzną, który zadba o swoją kobietę. Kolejna kobieta, która najpierw się waha, ale w końcu ulega. Kolejny układ friends with benefits, który i tak kończy się wielką miłością i zobowiązaniami.
Dopijam zimną herbatę i przyglądam się światłom miasta. W nocy wszystko wydaje się możliwe. Łatwiej jest się otworzyć. Rozmowy bardziej się kleją, a marzenia płyną same. W nocy łatwiej układa się odważne plany. Podbój świata wydaje się jakiś bardziej realny, długo wyczekiwana podróż czeka na wyciągnięcie ręki, kolejny rok w kierunku wymarzonej przyszłości i pracy wymaga jakoś mniej wysiłku. Idealna miłość rodem z bajki disneya albo amerykańskiej komedii romantycznej wydaje się całkiem realna. A odwagi by zrobić w jej kierunku COŚ jest jakoś więcej.

źródło
Tylko że po nocy przyjdzie dzień.A wraz z dniem znikną miejskie światła. Zniknie błoga cisza sprzyjająca odważnym planem. Rozmowy znów będą jakieś takie sztuczne i wymuszone. Kontakt jakiś taki bardziej przelotny.
Odwaga do realizacji marzeń znowu gdzieś ucieknie. Podróż wyda się nieosiągalna. Wymarzony zawód nie do osiągnięcia, a miłość? Przecież forever alone. Nikt nie chce, nikt nie kocha. A ten przystojny blondyn na pewno by się nie chciał umówić. Bez jaj, kto by chciał? Przecież nic nie ma sensu, wszystko jest do bani.

A gdyby tak ta nocna odwaga do snucia ogromnych marzeń towarzyszyła cały czas?Gdyby wiara, że wszystko jest możliwe nigdy nie opuszczała? Gdyby tak przestać przejmować się innymi i po prostu robić swoje? Gdyby tak zacząć ryzykować i zyskiwać?
Gdyby tak przyłożyć się do tego, by wymarzona praca była na wyciągnięcie ręki?
Gdyby tak znaleźć drogę, by podróż życia stała się rzeczywistością? Przecież tyle osób już tam było. W czym niby byli lepsi, że na to zasłużyli?
Gdyby tak samemu napisać swoją bajkę o miłości? Po prostu dać sobie szansę na bycie szczęśliwym, bez komplikowania wszystkiego?

Gdyby tak Nowy Rok był Rokiem Realizowania Odważnych Marzeń?



Chciałabym Wam polecić trzy książki, które być może zainspirują Was i pomogą uwierzyć, że to czego chcecie jest całkiem możliwe.

Te książki to
znany już pewnie wielu osobom „Sekret” , Podręcznik spełniania życzeń. Zamówienia u Wszechświata" Barbel Mohr oraz „Uwierz, że możesz” Jenztezen Franklin.Zapraszam Was również do wyzwania Moniki . Ja z chęcią się go podejmę, tylko muszę jakoś okroić listę do TYLKO 7.




Do zobaczenia w Nowym Roku!
PS Nadal czeka na Was ankieta. Kto jeszcze nie wypełnił, zapraszam! 

Rok realizowania Odważnych Marzeń


Stoję w oknie. Jest środek nocy. Za sobą mam kolejny romansidłowy seans. Kolejna amerykańska bajka o przystojnym chłopcu, który dojrzewa, by stać się mężczyzną, który zadba o swoją kobietę. Kolejna kobieta, która najpierw się waha, ale w końcu ulega. Kolejny układ friends with benefits, który i tak kończy się wielką miłością i zobowiązaniami.
Dopijam zimną herbatę i przyglądam się światłom miasta. W nocy wszystko wydaje się możliwe. Łatwiej jest się otworzyć. Rozmowy bardziej się kleją, a marzenia płyną same. W nocy łatwiej układa się odważne plany. Podbój świata wydaje się jakiś bardziej realny, długo wyczekiwana podróż czeka na wyciągnięcie ręki, kolejny rok w kierunku wymarzonej przyszłości i pracy wymaga jakoś mniej wysiłku. Idealna miłość rodem z bajki disneya albo amerykańskiej komedii romantycznej wydaje się całkiem realna. A odwagi by zrobić w jej kierunku COŚ jest jakoś więcej.

źródło
Tylko że po nocy przyjdzie dzień. A wraz z dniem znikną miejskie światła. Zniknie błoga cisza sprzyjająca odważnym planem. Rozmowy znów będą jakieś takie sztuczne i wymuszone. Kontakt jakiś taki bardziej przelotny.
Odwaga do realizacji marzeń znowu gdzieś ucieknie. Podróż wyda się nieosiągalna. Wymarzony zawód nie do osiągnięcia, a miłość? Przecież forever alone. Nikt nie chce, nikt nie kocha. A ten przystojny blondyn na pewno by się nie chciał umówić. Bez jaj, kto by chciał? Przecież nic nie ma sensu, wszystko jest do bani.

A gdyby tak ta nocna odwaga do snucia ogromnych marzeń towarzyszyła cały czas?Gdyby wiara, że wszystko jest możliwe nigdy nie opuszczała? Gdyby tak przestać przejmować się innymi i po prostu robić swoje? Gdyby tak zacząć ryzykować i zyskiwać?
Gdyby tak przyłożyć się do tego, by wymarzona praca była na wyciągnięcie ręki?
Gdyby tak znaleźć drogę, by podróż życia stała się rzeczywistością? Przecież tyle osób już tam było. W czym niby byli lepsi, że na to zasłużyli?
Gdyby tak samemu napisać swoją bajkę o miłości? Po prostu dać sobie szansę na bycie szczęśliwym, bez komplikowania wszystkiego?

Gdyby tak Nowy Rok był Rokiem Realizowania Odważnych Marzeń?



Chciałabym Wam polecić trzy książki, które być może zainspirują Was i pomogą uwierzyć, że to czego chcecie jest całkiem możliwe.

Te książki to
znany już pewnie wielu osobom „Sekret” , Podręcznik spełniania życzeń. Zamówienia u Wszechświata" Barbel Mohr oraz „Uwierz, że możesz” Jenztezen Franklin.Zapraszam Was również do wyzwania Moniki . Ja z chęcią się go podejmę, tylko muszę jakoś okroić listę do TYLKO 7.




Do zobaczenia w Nowym Roku!
PS Nadal czeka na Was ankieta. Kto jeszcze nie wypełnił, zapraszam! 

czwartek, 4 grudnia 2014

Jak tam Twoje postanowienia?

Pamiętasz ostatniego Sylwestra? Może spędziłeś go na pięknym, ośnieżonym stoku razem z rodziną? A może marzłeś na rynku swojego miasta, słuchając polskich gwiazd na żywo? Może przeżyłeś swoją pierwszą wielką domówkę, z masą obcych (ale tylko na początku) osób i taką ilością alkoholu, że nie pamiętasz ani co piłeś, ani ile tego było? A może spędziłeś tę noc pod ciepłym kocem z kieliszkiem szampana i drugą połówką? Albo po prostu go nie pamiętasz...
Za to powinieneś sobie przypomnieć Twoje postanowienia noworoczne. Miałeś schudnąć? Rzucić palenie? Zapisać się na kurs francuskiego? Założyć bloga? Znaleźć miłość swojego życia? I ile z tych rzeczy udało Ci się spełnić, hmm?


Właśnie słychać ostatni dzwonek. Rok się jeszcze nie skończył. Jeszcze jest czas, by chociaż kilka z postanowień, a może chociaż jedno(!) udało się zrealizować. Może nie w całości, ale przynajmniej zbliżyć się do nich o krok.
Po co czekać do pierwszego? Po co odkładać to na Nowy Rok? Tylko po to, żeby znowu złożyć sobie obietnicę bez pokrycia?
Czas na zmianę jest teraz. Czas na działanie jest teraz. Nie czekaj do pierwszego. Nie czekaj na noworocznego kaca i półprzytomne spisanie na pierwszej stronie kalendarza kolejnych frazesów, których spełnienia może i byś chciał, ale lenistwo jednak Cię przezwycięża. Nie czekaj, by móc przepisać to co sobie postanowiłeś 11 miesięcy temu, na kolejny rok.
Chciałeś tego? Nadal chcesz? To co Cię powstrzymuje? Cel już masz.
To teraz działaj.
Jak to powiedziała ostatnio pewna bardzo mądra osóbka : nie jutro, tylko dziś.
Dziśzacznij ćwiczyć. Dziśzałóż tego bloga i spisz posty, które chodzą Ci po głowie. Dziś wyciągnij aparat i zrób jakąś spontaniczną sesję. Albo napisz do jakiegoś znajomego, czy zgodziłby się Ci zapozować. Dziś zacznij pisać wymarzony scenariusz. Dziś zaplanuj wymarzoną podróż i zrób plan na zdobycie funduszy. Znajdź dorywczą pracę, sprzedaj nieużywane rzeczy. Dziś zgłoś się do tego projektu w którym tak bardzo chciałbyś wziąć udział. Dziś nagraj w końcu ten filmik, bo przecież chcesz założyć ten kanał na youtubie. Dziś naucz się trzech słówek w języki, którego chcesz się uczyć. Dziś obejrzyj film, do którego zabierasz się od 3 miesięcy. Dziś przeczytaj w końcu tą książkę, która już się kurzy na półce.Dziś zaproponuj tej dziewczynie wspólny wypad na gorącą czekoladę w tej uroczej kawiarni. Dziś rozejrzyj się dookoła i zobacz co dobrego dla innych mógłbyś zrobić. Dziś umów się z tym chłopakiem, który Ci się tak podoba na herbatę. Dziś zrób coś dla siebie. Dziś zrób coś nowego. Dziś bądź Panem Własnego Życia.

Nie jutro, tylko dziś.
Nie pierwszego stycznia. Dziś

Jak tam Twoje postanowienia?

Pamiętasz ostatniego Sylwestra? Może spędziłeś go na pięknym, ośnieżonym stoku razem z rodziną? A może marzłeś na rynku swojego miasta, słuchając polskich gwiazd na żywo? Może przeżyłeś swoją pierwszą wielką domówkę, z masą obcych (ale tylko na początku) osób i taką ilością alkoholu, że nie pamiętasz ani co piłeś, ani ile tego było? A może spędziłeś tę noc pod ciepłym kocem z kieliszkiem szampana i drugą połówką? Albo po prostu go nie pamiętasz...
Za to powinieneś sobie przypomnieć Twoje postanowienia noworoczne. Miałeś schudnąć? Rzucić palenie? Zapisać się na kurs francuskiego? Założyć bloga? Znaleźć miłość swojego życia? I ile z tych rzeczy udało Ci się spełnić, hmm?


Właśnie słychać ostatni dzwonek. Rok się jeszcze nie skończył. Jeszcze jest czas, by chociaż kilka z postanowień, a może chociaż jedno(!) udało się zrealizować. Może nie w całości, ale przynajmniej zbliżyć się do nich o krok.
Po co czekać do pierwszego? Po co odkładać to na Nowy Rok? Tylko po to, żeby znowu złożyć sobie obietnicę bez pokrycia?
Czas na zmianę jest teraz. Czas na działanie jest teraz. Nie czekaj do pierwszego. Nie czekaj na noworocznego kaca i półprzytomne spisanie na pierwszej stronie kalendarza kolejnych frazesów, których spełnienia może i byś chciał, ale lenistwo jednak Cię przezwycięża. Nie czekaj, by móc przepisać to co sobie postanowiłeś 11 miesięcy temu, na kolejny rok.
Chciałeś tego? Nadal chcesz? To co Cię powstrzymuje? Cel już masz.
To teraz działaj.
Jak to powiedziała ostatnio pewna bardzo mądra osóbka : nie jutro, tylko dziś.
Dziś zacznij ćwiczyć. Dziś załóż tego bloga i spisz posty, które chodzą Ci po głowie. Dziś wyciągnij aparat i zrób jakąś spontaniczną sesję. Albo napisz do jakiegoś znajomego, czy zgodziłby się Ci zapozować. Dziś zacznij pisać wymarzony scenariusz. Dziś zaplanuj wymarzoną podróż i zrób plan na zdobycie funduszy. Znajdź dorywczą pracę, sprzedaj nieużywane rzeczy. Dziś zgłoś się do tego projektu w którym tak bardzo chciałbyś wziąć udział. Dziś nagraj w końcu ten filmik, bo przecież chcesz założyć ten kanał na youtubie. Dziś naucz się trzech słówek w języki, którego chcesz się uczyć. Dziś obejrzyj film, do którego zabierasz się od 3 miesięcy. Dziś przeczytaj w końcu tą książkę, która już się kurzy na półce. Dziś zaproponuj tej dziewczynie wspólny wypad na gorącą czekoladę w tej uroczej kawiarni. Dziś rozejrzyj się dookoła i zobacz co dobrego dla innych mógłbyś zrobić. Dziś umów się z tym chłopakiem, który Ci się tak podoba na herbatę. Dziś zrób coś dla siebie. Dziś zrób coś nowego. Dziś bądź Panem Własnego Życia.

Nie jutro, tylko dziś.
Nie pierwszego stycznia. Dziś