Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Przyciąganie czy przeznaczenie?

Uwielbiam rozmowy z moją babcią. Żałuję i pluję sobie w brodę, że nie odwiedzam jej częściej, ale może właśnie dzięki temu mają one taki specjalny charakter i za każdym razem dają mi wiele do myślenia. A jak więcej myślę, to mam więcej pomysłów na teksty (za to mało czasu żeby je przekształcić w elektroniczne robaczki). Babcia powinna dostać swoją rubrykę na blogu w dziale damsko-męsko. Szczeny by Wam opadły, a co! Ale dzisiaj nie o tym.

Typowa rozmowa z babcią przy kawce. Narzekanie na szkołę, że za dużo, za długo, za bardzo i w ogóle źle. Przy okazji opowiedziałam babci o pewnej lekcji religii, po której wyszłam bardzo oburzona. Narzucono nam pewne poglądy z którymi  zdecydowanie nie mogłam się zgodzić. Ale nie o religii, bo są rzeczy, których tutaj nie chcę zamieszczać. Mogę o tym rozmawiać z babcią przy kawce, ze znajomymi przy trunku albo z przyjaciółką na przystanku. Ale nie w internetach. Jak chcecie podyskutować to chodźmy na kawę. Czy coś.


Dziś o przeznaczeniu. I prawie przyciągania.
Jako osoba zafascynowana wszystkim co się wiąże z osiąganiem sukcesu, wierzę, że człowiek przy odrobinie (czasem trochę większej) wysiłku może osiągnąć wszystko. Wierzę również w Sekret (niewtajemniczonym polecam film). Oczywiście to nie działa tak, że siądę i będę myśleć o tym, czego chcę i tak się stanie. Od samego myślenia nie zdasz matury na 100%, nie schudniesz, nie poznasz księcia z bajki i nie wzbijesz się na wyżyny popularności w blogosferze. To nie na tym polega. Jeśli ktoś sądził, że jest inaczej albo że motywowanie siebie i innych ma to na celu, to jest w grubym błędzie. I niech się puknie w głowę.
Cała sztuka polega na tym, żeby wierzyć że to, co robisz, ma sens. Że wszystko się uda, bo dajesz z siebie wszystko.
Nie dopuszczanie myśli o porażce. Skupienie się na efekcie i wytrwałym dążeniu do celu. Prawo przyciągania to dodatek do działania. Razem stanowią mocne działo w walce. Ale oczywiście, sama wiara w sukces nigdy nie wystarczy.

To co z tym przeznaczeniem w takim razie? Skoro każdy jest panem własnego losu, to gdzie miejsce na łut szczęścia?
Wierzę, że przyszłość zależy od nas, ale przeszłość ma jakiś związek z przeznaczeniem. Coś Ci nie wyszło? Widocznie tak miało być. Twój związek się rozpadł? Nie byliście sobie pisani, ale z pewnością ta osoba wpłynęła jakoś na Twoje życie. Przyjaźniłeś się z kimś przez lata, a teraz nagle Wasze drogi się rozeszły? Taka kolej rzeczy. Nic nie dzieje się przypadkowo. Każda osoba i każda sytuacja w naszym życiu ma znaczenie. Bo czegoś nas nauczyła, bo wyciągnęliśmy wnioski. Być może nie było przyjemnie, ale dzięki temu w przyszłości unikniemy czegoś znacznie gorszego?
 

A Wy wierzycie w prawo przyciągania? A może w przeznaczenie?

PS W trakcie pisania przypomniało mi się, że ostatnio rozmawialiśmy na ten temat na Literaturze. Przypadek? ;)

Przyciąganie czy przeznaczenie?

Uwielbiam rozmowy z moją babcią. Żałuję i pluję sobie w brodę, że nie odwiedzam jej częściej, ale może właśnie dzięki temu mają one taki specjalny charakter i za każdym razem dają mi wiele do myślenia. A jak więcej myślę, to mam więcej pomysłów na teksty (za to mało czasu żeby je przekształcić w elektroniczne robaczki). Babcia powinna dostać swoją rubrykę na blogu w dziale damsko-męsko. Szczeny by Wam opadły, a co! Ale dzisiaj nie o tym.

Typowa rozmowa z babcią przy kawce. Narzekanie na szkołę, że za dużo, za długo, za bardzo i w ogóle źle. Przy okazji opowiedziałam babci o pewnej lekcji religii, po której wyszłam bardzo oburzona. Narzucono nam pewne poglądy z którymi  zdecydowanie nie mogłam się zgodzić. Ale nie o religii, bo są rzeczy, których tutaj nie chcę zamieszczać. Mogę o tym rozmawiać z babcią przy kawce, ze znajomymi przy trunku albo z przyjaciółką na przystanku. Ale nie w internetach. Jak chcecie podyskutować to chodźmy na kawę. Czy coś.


Dziś o przeznaczeniu. I prawie przyciągania.
Jako osoba zafascynowana wszystkim co się wiąże z osiąganiem sukcesu, wierzę, że człowiek przy odrobinie (czasem trochę większej) wysiłku może osiągnąć wszystko. Wierzę również w Sekret (niewtajemniczonym polecam film). Oczywiście to nie działa tak, że siądę i będę myśleć o tym, czego chcę i tak się stanie. Od samego myślenia nie zdasz matury na 100%, nie schudniesz, nie poznasz księcia z bajki i nie wzbijesz się na wyżyny popularności w blogosferze. To nie na tym polega. Jeśli ktoś sądził, że jest inaczej albo że motywowanie siebie i innych ma to na celu, to jest w grubym błędzie. I niech się puknie w głowę.
Cała sztuka polega na tym, żeby wierzyć że to, co robisz, ma sens. Że wszystko się uda, bo dajesz z siebie wszystko.
Nie dopuszczanie myśli o porażce. Skupienie się na efekcie i wytrwałym dążeniu do celu. Prawo przyciągania to dodatek do działania. Razem stanowią mocne działo w walce. Ale oczywiście, sama wiara w sukces nigdy nie wystarczy.

To co z tym przeznaczeniem w takim razie? Skoro każdy jest panem własnego losu, to gdzie miejsce na łut szczęścia?
Wierzę, że przyszłość zależy od nas, ale przeszłość ma jakiś związek z przeznaczeniem. Coś Ci nie wyszło? Widocznie tak miało być. Twój związek się rozpadł? Nie byliście sobie pisani, ale z pewnością ta osoba wpłynęła jakoś na Twoje życie. Przyjaźniłeś się z kimś przez lata, a teraz nagle Wasze drogi się rozeszły? Taka kolej rzeczy. Nic nie dzieje się przypadkowo. Każda osoba i każda sytuacja w naszym życiu ma znaczenie. Bo czegoś nas nauczyła, bo wyciągnęliśmy wnioski. Być może nie było przyjemnie, ale dzięki temu w przyszłości unikniemy czegoś znacznie gorszego?
 

A Wy wierzycie w prawo przyciągania? A może w przeznaczenie?

PS W trakcie pisania przypomniało mi się, że ostatnio rozmawialiśmy na ten temat na Literaturze. Przypadek? ;)