Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postanowienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postanowienia. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2014

Rok realizowania Odważnych Marzeń


Stoję w oknie. Jest środek nocy. Za sobą mam kolejny romansidłowy seans. Kolejna amerykańska bajka o przystojnym chłopcu, który dojrzewa, by stać się mężczyzną, który zadba o swoją kobietę. Kolejna kobieta, która najpierw się waha, ale w końcu ulega. Kolejny układ friends with benefits, który i tak kończy się wielką miłością i zobowiązaniami.
Dopijam zimną herbatę i przyglądam się światłom miasta. W nocy wszystko wydaje się możliwe. Łatwiej jest się otworzyć. Rozmowy bardziej się kleją, a marzenia płyną same. W nocy łatwiej układa się odważne plany. Podbój świata wydaje się jakiś bardziej realny, długo wyczekiwana podróż czeka na wyciągnięcie ręki, kolejny rok w kierunku wymarzonej przyszłości i pracy wymaga jakoś mniej wysiłku. Idealna miłość rodem z bajki disneya albo amerykańskiej komedii romantycznej wydaje się całkiem realna. A odwagi by zrobić w jej kierunku COŚ jest jakoś więcej.

źródło
Tylko że po nocy przyjdzie dzień.A wraz z dniem znikną miejskie światła. Zniknie błoga cisza sprzyjająca odważnym planem. Rozmowy znów będą jakieś takie sztuczne i wymuszone. Kontakt jakiś taki bardziej przelotny.
Odwaga do realizacji marzeń znowu gdzieś ucieknie. Podróż wyda się nieosiągalna. Wymarzony zawód nie do osiągnięcia, a miłość? Przecież forever alone. Nikt nie chce, nikt nie kocha. A ten przystojny blondyn na pewno by się nie chciał umówić. Bez jaj, kto by chciał? Przecież nic nie ma sensu, wszystko jest do bani.

A gdyby tak ta nocna odwaga do snucia ogromnych marzeń towarzyszyła cały czas?Gdyby wiara, że wszystko jest możliwe nigdy nie opuszczała? Gdyby tak przestać przejmować się innymi i po prostu robić swoje? Gdyby tak zacząć ryzykować i zyskiwać?
Gdyby tak przyłożyć się do tego, by wymarzona praca była na wyciągnięcie ręki?
Gdyby tak znaleźć drogę, by podróż życia stała się rzeczywistością? Przecież tyle osób już tam było. W czym niby byli lepsi, że na to zasłużyli?
Gdyby tak samemu napisać swoją bajkę o miłości? Po prostu dać sobie szansę na bycie szczęśliwym, bez komplikowania wszystkiego?

Gdyby tak Nowy Rok był Rokiem Realizowania Odważnych Marzeń?



Chciałabym Wam polecić trzy książki, które być może zainspirują Was i pomogą uwierzyć, że to czego chcecie jest całkiem możliwe.

Te książki to
znany już pewnie wielu osobom „Sekret” , Podręcznik spełniania życzeń. Zamówienia u Wszechświata" Barbel Mohr oraz „Uwierz, że możesz” Jenztezen Franklin.Zapraszam Was również do wyzwania Moniki . Ja z chęcią się go podejmę, tylko muszę jakoś okroić listę do TYLKO 7.




Do zobaczenia w Nowym Roku!
PS Nadal czeka na Was ankieta. Kto jeszcze nie wypełnił, zapraszam! 

Rok realizowania Odważnych Marzeń


Stoję w oknie. Jest środek nocy. Za sobą mam kolejny romansidłowy seans. Kolejna amerykańska bajka o przystojnym chłopcu, który dojrzewa, by stać się mężczyzną, który zadba o swoją kobietę. Kolejna kobieta, która najpierw się waha, ale w końcu ulega. Kolejny układ friends with benefits, który i tak kończy się wielką miłością i zobowiązaniami.
Dopijam zimną herbatę i przyglądam się światłom miasta. W nocy wszystko wydaje się możliwe. Łatwiej jest się otworzyć. Rozmowy bardziej się kleją, a marzenia płyną same. W nocy łatwiej układa się odważne plany. Podbój świata wydaje się jakiś bardziej realny, długo wyczekiwana podróż czeka na wyciągnięcie ręki, kolejny rok w kierunku wymarzonej przyszłości i pracy wymaga jakoś mniej wysiłku. Idealna miłość rodem z bajki disneya albo amerykańskiej komedii romantycznej wydaje się całkiem realna. A odwagi by zrobić w jej kierunku COŚ jest jakoś więcej.

źródło
Tylko że po nocy przyjdzie dzień. A wraz z dniem znikną miejskie światła. Zniknie błoga cisza sprzyjająca odważnym planem. Rozmowy znów będą jakieś takie sztuczne i wymuszone. Kontakt jakiś taki bardziej przelotny.
Odwaga do realizacji marzeń znowu gdzieś ucieknie. Podróż wyda się nieosiągalna. Wymarzony zawód nie do osiągnięcia, a miłość? Przecież forever alone. Nikt nie chce, nikt nie kocha. A ten przystojny blondyn na pewno by się nie chciał umówić. Bez jaj, kto by chciał? Przecież nic nie ma sensu, wszystko jest do bani.

A gdyby tak ta nocna odwaga do snucia ogromnych marzeń towarzyszyła cały czas?Gdyby wiara, że wszystko jest możliwe nigdy nie opuszczała? Gdyby tak przestać przejmować się innymi i po prostu robić swoje? Gdyby tak zacząć ryzykować i zyskiwać?
Gdyby tak przyłożyć się do tego, by wymarzona praca była na wyciągnięcie ręki?
Gdyby tak znaleźć drogę, by podróż życia stała się rzeczywistością? Przecież tyle osób już tam było. W czym niby byli lepsi, że na to zasłużyli?
Gdyby tak samemu napisać swoją bajkę o miłości? Po prostu dać sobie szansę na bycie szczęśliwym, bez komplikowania wszystkiego?

Gdyby tak Nowy Rok był Rokiem Realizowania Odważnych Marzeń?



Chciałabym Wam polecić trzy książki, które być może zainspirują Was i pomogą uwierzyć, że to czego chcecie jest całkiem możliwe.

Te książki to
znany już pewnie wielu osobom „Sekret” , Podręcznik spełniania życzeń. Zamówienia u Wszechświata" Barbel Mohr oraz „Uwierz, że możesz” Jenztezen Franklin.Zapraszam Was również do wyzwania Moniki . Ja z chęcią się go podejmę, tylko muszę jakoś okroić listę do TYLKO 7.




Do zobaczenia w Nowym Roku!
PS Nadal czeka na Was ankieta. Kto jeszcze nie wypełnił, zapraszam! 

niedziela, 28 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014




Na blogach wysyp podsumowań rocznych. Czytanie o cudzych sukcesach napełnia mnie wiarą w to, że można. Naprawdę można, trzeba tylko chcieć. Jednocześnie pojawia się ta myśl „a co ja zrobiłam ze swoim życiem?” Dużo zrobiłam. Pierwszy raz w moim 18-letnim życiu mogę być dumna z siebie z zrealizowania swoich noworocznych postanowień. I nie tylko. To był zdecydowanie najlepszy rok. Oczywiście nie był idealny. Było wiele przykrych sytuacji. Było wiele dołków i załamań. Ale wszystkiego udało się wyjść cało. Kochani czas na podsumowanie roku 2014.


Przełamałam swoją nieśmiałość, poznałam wiele nowych, wspaniałych osób i przede wszystkim przestałam bać się obcych ludzi.




Rok 2014 był przede wszystkim rokiem poznawania nowych osób. Nie jestem w stanie zliczyć ile ich było, ale z pewnością nigdy wcześniej nie nawiązałam tylu nowych znajomości naraz. Co więcej wiele z nich to naprawdę wartościowe przyjaźnie i mam nadzieję, że uda mi się je utrzymać.
Za swój ogromny sukces uważam również to, że przełamałam się i przestałam przejmować tym, że kogoś nie znam. Kiedyś sytuacja w której mam pójść gdzieś, bez żadnego znajomego towarzystwa, przyprawiała mnie o palpitacje serca i zimne poty. Dzisiaj budzi ekscytację, kogóż ciekawego poznam tym razem. I chyba nawet wolę chodzić sama, bo wtedy muszę włożyć więcej wysiłku w poznanie innych ludzi. A to zawsze plusuje.

Nabrałam więcej pewności siebie i przestałam tak bardzo przejmować się opinią innych.

Jeszcze wiele pracy przede mną. Jeszcze nie raz słyszę, że powinnam bardziej wierzyć w siebie i swoje możliwości. Że powinnam przestać myśleć co by było gdyby, czy się nadaję, czy to nie wyjdzie głupio. Ale gdyby rok temu ktoś powiedział mi, gdzie będę dziś, pewnie bym go wyśmiała.

Odnalazłam swoją drogę i nakreśliłam swój plan na przyszłość.



W czasie składania życzeń na klasowej wigilii sporo razu usłyszałam życzenia, bym dalej rozwijała się w tym, czym chcę się zajmować w przyszłości oraz że mam ogromne szczęście, bo wiem, co chcę robić. Ale to nie jest tak, że nagle dostałam olśnienia i bach! Chcę być tym i tym. Nie. Sporo czasu i energii poświęciłam, żeby do tego dojść. Szukałam, próbowałam, sprawdzałam, czytałam. I się znalazło. Co z tego będzie? Jeszcze nie wiem. Ale mam plan, który mogę realizować. Jeśli przy okazji coś się zmieni, ok. Przynajmniej nie jestem bierna.


Zmieniło się moje nastawienie do tańca. Zmieniłam swoje otoczenie. Jestem w ekipie. I chyba robię postępy.

O mojej tanecznej historii pisałam już tutaj. Dołączenie do Swaggoutu jest jednym z najważniejszych wydarzeń tego roku. Zmieniło mnóstwo rzeczy. Doszłam do tego w czym jestem dobra, co jest moją mocną stroną i co mogę wykorzystać jako swój atut. Odkryłam, że moja granica wytrzymałości jest dużo dalej, niż mi się wydawało. I nauczyłam się, że jeśli coś nie wychodzi, to trzeba tak długo ćwiczyć, aż wyjdzie. Nie ma, że nie umiem. Nie ma, że po prostu to mi gorzej wychodzi. Ćwicz aż będzie wychodzić lepiej. To że masz kobiecy styl i nawet jeśli nie chcesz, to łatwiej jest Ci tańczyć seksownie niż męsko, to nie znaczy że nie możesz nad tym pracować. Zawsze możesz.
Poza tym nabrałam większej świadomości własnego ciała. I odkryłam taką stronę Darii, jakiej sama nigdy nie byłam świadoma.

Byłam dziennikarką, marketingowcem, trenerką / szkoleniowcem (?).

Kolejnym punktem, który mocno namieszał w moim życiu jest praca dla MCMu. Dzięki niej cały czas próbuję czegoś nowego i udowadniam sobie (i innym), że nie ma rzeczy niemożliwych. Pierwsza współpraca? Zaliczona. Rozmowa z prezesem firmy zajmującej się produkcją filmową? Odhaczona. Artykuły? Napisane. Wywiady? Przeprowadzone. Oprócz tego kilka przeprowadzonych mini-szkoleń. I apetyt na więcej. Po cichu marzy mi się poprowadzenie prawdziwego szkolenia. I jakieś większe wywiady. Czyżby pierwsze plany na 2015?

Przy okazji wzięłam udział w kilku szkoleniach i warsztatach, dzięki czemu m.in. miałam okazję poczuć smak pracy w TVN24. Dostałam się również do dwóch redakcji internetowych z których szybko zrezygnowałam. Dlaczego? Bo wiem, czego chcę.


Spróbowałam wielu nowych rzeczy, zwiedziłam nowe miejsca

Lekcje salsy, twerking, taniec towarzyski. Gra na bębnach. Robienie sushi. Praca przed kamerą. Trzymanie blendy w czasie sesji zdjęciowej. Nawet fotomodelką zdarzyło mi się być.
Odwiedziłam wiele nowych miejsc zarówno w moim mieście, jak i poza granicami naszego państwa. Poprowadziłam zajęcia taneczne dla dzieciaków. Byłam wolontariuszką. Zaliczyłam imprezy wszelkich rodzajów. Przeżyłam grę terenową w ujemnych temperaturach. Zobaczyłam jak to jest przemawiać publicznie i debatować. Zaliczyłam pierwszą rozmowę kwalifikacyjną.
I wciąż chcę więcej.











A tak naprawdę to tylko kilka ważnych punktów z roku 2014. A co dla Was było momentami zwrotnymi? Bilans roczny wychodzi na plus czy minus?


W kolejnym poście podzielę się z Wami moimi sposobami na realizację postanowień (da się!) oraz planami na kolejny rok.

PS. Przygotowałam dla Was krótką ankietę. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi, bo to pomoże mi w dalszym prowadzeniu bloga :)
LINK DO ANKIETY

Podsumowanie roku 2014




Na blogach wysyp podsumowań rocznych. Czytanie o cudzych sukcesach napełnia mnie wiarą w to, że można. Naprawdę można, trzeba tylko chcieć. Jednocześnie pojawia się ta myśl „a co ja zrobiłam ze swoim życiem?” Dużo zrobiłam. Pierwszy raz w moim 18-letnim życiu mogę być dumna z siebie z zrealizowania swoich noworocznych postanowień. I nie tylko. To był zdecydowanie najlepszy rok. Oczywiście nie był idealny. Było wiele przykrych sytuacji. Było wiele dołków i załamań. Ale wszystkiego udało się wyjść cało. Kochani czas na podsumowanie roku 2014.


Przełamałam swoją nieśmiałość, poznałam wiele nowych, wspaniałych osób i przede wszystkim przestałam bać się obcych ludzi.




Rok 2014 był przede wszystkim rokiem poznawania nowych osób. Nie jestem w stanie zliczyć ile ich było, ale z pewnością nigdy wcześniej nie nawiązałam tylu nowych znajomości naraz. Co więcej wiele z nich to naprawdę wartościowe przyjaźnie i mam nadzieję, że uda mi się je utrzymać.
Za swój ogromny sukces uważam również to, że przełamałam się i przestałam przejmować tym, że kogoś nie znam. Kiedyś sytuacja w której mam pójść gdzieś, bez żadnego znajomego towarzystwa, przyprawiała mnie o palpitacje serca i zimne poty. Dzisiaj budzi ekscytację, kogóż ciekawego poznam tym razem. I chyba nawet wolę chodzić sama, bo wtedy muszę włożyć więcej wysiłku w poznanie innych ludzi. A to zawsze plusuje.

Nabrałam więcej pewności siebie i przestałam tak bardzo przejmować się opinią innych.

Jeszcze wiele pracy przede mną. Jeszcze nie raz słyszę, że powinnam bardziej wierzyć w siebie i swoje możliwości. Że powinnam przestać myśleć co by było gdyby, czy się nadaję, czy to nie wyjdzie głupio. Ale gdyby rok temu ktoś powiedział mi, gdzie będę dziś, pewnie bym go wyśmiała.

Odnalazłam swoją drogę i nakreśliłam swój plan na przyszłość.



W czasie składania życzeń na klasowej wigilii sporo razu usłyszałam życzenia, bym dalej rozwijała się w tym, czym chcę się zajmować w przyszłości oraz że mam ogromne szczęście, bo wiem, co chcę robić. Ale to nie jest tak, że nagle dostałam olśnienia i bach! Chcę być tym i tym. Nie. Sporo czasu i energii poświęciłam, żeby do tego dojść. Szukałam, próbowałam, sprawdzałam, czytałam. I się znalazło. Co z tego będzie? Jeszcze nie wiem. Ale mam plan, który mogę realizować. Jeśli przy okazji coś się zmieni, ok. Przynajmniej nie jestem bierna.


Zmieniło się moje nastawienie do tańca. Zmieniłam swoje otoczenie. Jestem w ekipie. I chyba robię postępy.

O mojej tanecznej historii pisałam już tutaj. Dołączenie do Swaggoutu jest jednym z najważniejszych wydarzeń tego roku. Zmieniło mnóstwo rzeczy. Doszłam do tego w czym jestem dobra, co jest moją mocną stroną i co mogę wykorzystać jako swój atut. Odkryłam, że moja granica wytrzymałości jest dużo dalej, niż mi się wydawało. I nauczyłam się, że jeśli coś nie wychodzi, to trzeba tak długo ćwiczyć, aż wyjdzie. Nie ma, że nie umiem. Nie ma, że po prostu to mi gorzej wychodzi. Ćwicz aż będzie wychodzić lepiej. To że masz kobiecy styl i nawet jeśli nie chcesz, to łatwiej jest Ci tańczyć seksownie niż męsko, to nie znaczy że nie możesz nad tym pracować. Zawsze możesz.
Poza tym nabrałam większej świadomości własnego ciała. I odkryłam taką stronę Darii, jakiej sama nigdy nie byłam świadoma.

Byłam dziennikarką, marketingowcem, trenerką / szkoleniowcem (?).

Kolejnym punktem, który mocno namieszał w moim życiu jest praca dla MCMu. Dzięki niej cały czas próbuję czegoś nowego i udowadniam sobie (i innym), że nie ma rzeczy niemożliwych. Pierwsza współpraca? Zaliczona. Rozmowa z prezesem firmy zajmującej się produkcją filmową? Odhaczona. Artykuły? Napisane. Wywiady? Przeprowadzone. Oprócz tego kilka przeprowadzonych mini-szkoleń. I apetyt na więcej. Po cichu marzy mi się poprowadzenie prawdziwego szkolenia. I jakieś większe wywiady. Czyżby pierwsze plany na 2015?

Przy okazji wzięłam udział w kilku szkoleniach i warsztatach, dzięki czemu m.in. miałam okazję poczuć smak pracy w TVN24. Dostałam się również do dwóch redakcji internetowych z których szybko zrezygnowałam. Dlaczego? Bo wiem, czego chcę.


Spróbowałam wielu nowych rzeczy, zwiedziłam nowe miejsca

Lekcje salsy, twerking, taniec towarzyski. Gra na bębnach. Robienie sushi. Praca przed kamerą. Trzymanie blendy w czasie sesji zdjęciowej. Nawet fotomodelką zdarzyło mi się być.
Odwiedziłam wiele nowych miejsc zarówno w moim mieście, jak i poza granicami naszego państwa. Poprowadziłam zajęcia taneczne dla dzieciaków. Byłam wolontariuszką. Zaliczyłam imprezy wszelkich rodzajów. Przeżyłam grę terenową w ujemnych temperaturach. Zobaczyłam jak to jest przemawiać publicznie i debatować. Zaliczyłam pierwszą rozmowę kwalifikacyjną.
I wciąż chcę więcej.











A tak naprawdę to tylko kilka ważnych punktów z roku 2014. A co dla Was było momentami zwrotnymi? Bilans roczny wychodzi na plus czy minus?


W kolejnym poście podzielę się z Wami moimi sposobami na realizację postanowień (da się!) oraz planami na kolejny rok.

PS. Przygotowałam dla Was krótką ankietę. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi, bo to pomoże mi w dalszym prowadzeniu bloga :)
LINK DO ANKIETY

czwartek, 4 grudnia 2014

Jak tam Twoje postanowienia?

Pamiętasz ostatniego Sylwestra? Może spędziłeś go na pięknym, ośnieżonym stoku razem z rodziną? A może marzłeś na rynku swojego miasta, słuchając polskich gwiazd na żywo? Może przeżyłeś swoją pierwszą wielką domówkę, z masą obcych (ale tylko na początku) osób i taką ilością alkoholu, że nie pamiętasz ani co piłeś, ani ile tego było? A może spędziłeś tę noc pod ciepłym kocem z kieliszkiem szampana i drugą połówką? Albo po prostu go nie pamiętasz...
Za to powinieneś sobie przypomnieć Twoje postanowienia noworoczne. Miałeś schudnąć? Rzucić palenie? Zapisać się na kurs francuskiego? Założyć bloga? Znaleźć miłość swojego życia? I ile z tych rzeczy udało Ci się spełnić, hmm?


Właśnie słychać ostatni dzwonek. Rok się jeszcze nie skończył. Jeszcze jest czas, by chociaż kilka z postanowień, a może chociaż jedno(!) udało się zrealizować. Może nie w całości, ale przynajmniej zbliżyć się do nich o krok.
Po co czekać do pierwszego? Po co odkładać to na Nowy Rok? Tylko po to, żeby znowu złożyć sobie obietnicę bez pokrycia?
Czas na zmianę jest teraz. Czas na działanie jest teraz. Nie czekaj do pierwszego. Nie czekaj na noworocznego kaca i półprzytomne spisanie na pierwszej stronie kalendarza kolejnych frazesów, których spełnienia może i byś chciał, ale lenistwo jednak Cię przezwycięża. Nie czekaj, by móc przepisać to co sobie postanowiłeś 11 miesięcy temu, na kolejny rok.
Chciałeś tego? Nadal chcesz? To co Cię powstrzymuje? Cel już masz.
To teraz działaj.
Jak to powiedziała ostatnio pewna bardzo mądra osóbka : nie jutro, tylko dziś.
Dziśzacznij ćwiczyć. Dziśzałóż tego bloga i spisz posty, które chodzą Ci po głowie. Dziś wyciągnij aparat i zrób jakąś spontaniczną sesję. Albo napisz do jakiegoś znajomego, czy zgodziłby się Ci zapozować. Dziś zacznij pisać wymarzony scenariusz. Dziś zaplanuj wymarzoną podróż i zrób plan na zdobycie funduszy. Znajdź dorywczą pracę, sprzedaj nieużywane rzeczy. Dziś zgłoś się do tego projektu w którym tak bardzo chciałbyś wziąć udział. Dziś nagraj w końcu ten filmik, bo przecież chcesz założyć ten kanał na youtubie. Dziś naucz się trzech słówek w języki, którego chcesz się uczyć. Dziś obejrzyj film, do którego zabierasz się od 3 miesięcy. Dziś przeczytaj w końcu tą książkę, która już się kurzy na półce.Dziś zaproponuj tej dziewczynie wspólny wypad na gorącą czekoladę w tej uroczej kawiarni. Dziś rozejrzyj się dookoła i zobacz co dobrego dla innych mógłbyś zrobić. Dziś umów się z tym chłopakiem, który Ci się tak podoba na herbatę. Dziś zrób coś dla siebie. Dziś zrób coś nowego. Dziś bądź Panem Własnego Życia.

Nie jutro, tylko dziś.
Nie pierwszego stycznia. Dziś

Jak tam Twoje postanowienia?

Pamiętasz ostatniego Sylwestra? Może spędziłeś go na pięknym, ośnieżonym stoku razem z rodziną? A może marzłeś na rynku swojego miasta, słuchając polskich gwiazd na żywo? Może przeżyłeś swoją pierwszą wielką domówkę, z masą obcych (ale tylko na początku) osób i taką ilością alkoholu, że nie pamiętasz ani co piłeś, ani ile tego było? A może spędziłeś tę noc pod ciepłym kocem z kieliszkiem szampana i drugą połówką? Albo po prostu go nie pamiętasz...
Za to powinieneś sobie przypomnieć Twoje postanowienia noworoczne. Miałeś schudnąć? Rzucić palenie? Zapisać się na kurs francuskiego? Założyć bloga? Znaleźć miłość swojego życia? I ile z tych rzeczy udało Ci się spełnić, hmm?


Właśnie słychać ostatni dzwonek. Rok się jeszcze nie skończył. Jeszcze jest czas, by chociaż kilka z postanowień, a może chociaż jedno(!) udało się zrealizować. Może nie w całości, ale przynajmniej zbliżyć się do nich o krok.
Po co czekać do pierwszego? Po co odkładać to na Nowy Rok? Tylko po to, żeby znowu złożyć sobie obietnicę bez pokrycia?
Czas na zmianę jest teraz. Czas na działanie jest teraz. Nie czekaj do pierwszego. Nie czekaj na noworocznego kaca i półprzytomne spisanie na pierwszej stronie kalendarza kolejnych frazesów, których spełnienia może i byś chciał, ale lenistwo jednak Cię przezwycięża. Nie czekaj, by móc przepisać to co sobie postanowiłeś 11 miesięcy temu, na kolejny rok.
Chciałeś tego? Nadal chcesz? To co Cię powstrzymuje? Cel już masz.
To teraz działaj.
Jak to powiedziała ostatnio pewna bardzo mądra osóbka : nie jutro, tylko dziś.
Dziś zacznij ćwiczyć. Dziś załóż tego bloga i spisz posty, które chodzą Ci po głowie. Dziś wyciągnij aparat i zrób jakąś spontaniczną sesję. Albo napisz do jakiegoś znajomego, czy zgodziłby się Ci zapozować. Dziś zacznij pisać wymarzony scenariusz. Dziś zaplanuj wymarzoną podróż i zrób plan na zdobycie funduszy. Znajdź dorywczą pracę, sprzedaj nieużywane rzeczy. Dziś zgłoś się do tego projektu w którym tak bardzo chciałbyś wziąć udział. Dziś nagraj w końcu ten filmik, bo przecież chcesz założyć ten kanał na youtubie. Dziś naucz się trzech słówek w języki, którego chcesz się uczyć. Dziś obejrzyj film, do którego zabierasz się od 3 miesięcy. Dziś przeczytaj w końcu tą książkę, która już się kurzy na półce. Dziś zaproponuj tej dziewczynie wspólny wypad na gorącą czekoladę w tej uroczej kawiarni. Dziś rozejrzyj się dookoła i zobacz co dobrego dla innych mógłbyś zrobić. Dziś umów się z tym chłopakiem, który Ci się tak podoba na herbatę. Dziś zrób coś dla siebie. Dziś zrób coś nowego. Dziś bądź Panem Własnego Życia.

Nie jutro, tylko dziś.
Nie pierwszego stycznia. Dziś